Kobylarz w nieruchomościach należących do handlarza zamieszkiwał lub prowadził działalność gospodarczą. Zdaniem lokatorów, miał on być "człowiekiem od czarnej roboty". Sam Kobylarz zaprzeczał, by w jakikolwiek sposób miał nękać lokatorów i uprzykrzać im życie. Twierdził nawet, że to on był prześladowany, między innymi przez częste nasyłanie na niego policji.

Na zdecydowaną większość pytań Kobylarz jednak nie odpowiadał. Zasłaniał się niepamięcią lub stwierdzał, że poruszane kwestie nie dotyczą sprawy, w jakiej został wezwany - czyli "nieprawidłowości przy wydawaniu decyzji reprywatyzacyjnych". Za unikanie odpowiedzi otrzymał dwie grzywny. Pierwsza wynosiła 10 tysięcy złotych, druga 30 tysięcy.