Jak zaznaczył Soboń, "ten projekt z punktu widzenia deweloperów jest obojętny". - Oni swoje inwestycje planują z dużym wyprzedzeniem. Jedyne, w jaki sposób projekt może wpłynąć na deweloperów, to wysokość uwzględnianych w cenie mieszkania marż - tłumaczył.

Zdaniem wiceministra projekt jest "absolutnie kluczowy", jeżeli chcemy uruchomić pod inwestycje mieszkaniowe tereny Skarbu Państwa lub szybko przekształcić tereny samorządowe. - Specustawa uruchomi dodatkowe tereny, znakomicie położone, dobrze skomunikowane i często bardziej dostępne cenowo. Na większości z nich nie ma teraz możliwości realizacji budownictwa mieszkaniowego - powiedział.

Soboń stwierdził, że te "zablokowane" w miastach tereny są jedną z przyczyn rozlewania się miast na tereny peryferyjne. W jego ocenie jest to złe zjawisko, bo "tworzy koszty społeczne dla ich mieszkańców, a także dla gminy czy samorządu, która musi tworzyć infrastrukturę publiczną".

Jak zaznaczył, w miastach jest ogromny potencjał terenów poprzemysłowych, rolnych, pokolejowych i innych, które można wykorzystać pod budownictwo mieszkaniowe. Dodał, że teraz takie przekształcenie jest na tyle długotrwałe, że inwestorzy wybierają mocno oddalone tereny przy granicach administracyjnych miast bądź poza nimi. - Ta ustawa pozwoli wykorzystać te grunty. Skróci ona czas przygotowania inwestycji do roku, w niektórych przypadkach nawet do pół roku - mówił.

Wiceszef MIiR zaznaczył, że ustawa ma obowiązywać 10 lat. "Jeżeli będziemy budowali 200 tys. mieszkań rocznie, to przez 10 lat powstanie 2 mln nowych mieszkań. Wtedy będzie trzeba dokonać rewizji i na nowo ocenić konieczność rządowych programów oraz sposób prowadzenia polityki mieszkaniowej" - podsumował.

Projekt specustawy mieszkaniowej MIiR zakłada usprawnienie procesu przygotowania inwestycji - w zakresie pozyskiwania dostępu do terenu, a także przyspieszenie wydawania decyzji administracyjnych.