Jak mówił Kwieciński we wtorek w radiu RMF, w sumie w tym i w przyszłym roku powinna ruszyć budowa ok. 100 tys. mieszkań w ramach programu.

Wskazał jednocześnie, że tego typu inwestycje trwają ok. 2 lat, więc mieszkania będą gotowe odpowiednio później. Przypomniał też, że pierwsze tego typu mieszkania powinny zostać oddane w II kw. tego roku w Jarocinie i Białej Podlaskiej.

- Program Mieszkanie plus nie nabrał jeszcze rozpędu, ponieważ warunki, w których dotąd funkcjonowało polskie mieszkalnictwo, nie były na tyle dobre, żeby od razu ruszył pełną parą - powiedział minister.

Przyznał, że chętnych na pierwsze mieszkania jest kilkakrotnie więcej niż ich liczba, ale "wybierane będą te osoby, których status materialny jest niższy".

Jak dodał Jerzy Kwieciński, docelowo rząd chciałby, aby liczba mieszkań oddawanych w ramach programu Mieszkanie plus stanowiła jedną czwartą-jedną trzecią wszystkich nowych mieszkań, które rocznie pojawiają się na rynku.

Zaznaczył, że w dłuższej perspektywie rząd chce doprowadzić do sytuacji, w której rocznie powstawać będzie w Polsce 220-250 tys. mieszkań - razem z sektorem prywatnym. Według niego deficyt mieszkań w Polsce jest na poziomie 1-2 mln, więc przy osiągnięciu zakładanego tempa pozwoli zaspokoić potrzeby mieszkaniowe Polaków do 2030 r.

"Następnym razem, to panu to dokładnie wyjaśnię"

A jak dokładnie ma funkcjonować program? - Robert Mazurek nie dawał za wygraną. I przytaczał dane ze strony BGK Nieruchomości, z których wynika: "Nie ma mowy o dziedziczeniu prawa najmu. W przypadku śmierci najemcy jego dzieci nie będą nabywać prawa do najmu mieszkania. Będzie zwrot pieniędzy".

- Panie ministrze, albo pan czegoś nie wie, albo oni czegoś nie wiedzą - mówił.

- Nie. Panie redaktorze, musimy zapewnić takie warunki, żeby z jednej strony ludzie mieli dostęp do mieszkań, ale z drugiej strony też ze względu na cenę, na warunki, żeby te mieszkania nie były jakimś przedmiotem obrotu, żeby nie wykorzystywano tego - odpowiadał.

Dopytywany, co dzieje się sytuacji, kiedy główny najemca ginie w wypadku albo po prostu z jakiegoś powodu umiera, odpowiedział: Panie redaktorze, nie będziemy tutaj roztrząsać jakiś problemów prawnych, ale...

- To nie są problemy prawne, to są problemy żywotne wielu ludzi, którzy mogą się z tym zmierzyć - obruszył się prowadzący.

- Dobrze. Obiecuję panu, że następnym razem jak się spotkamy, to panu to dokładnie wyjaśnię - skwitował minister.