Komisja we wtorek bada sprawę tej kamienicy na warszawskiej Pradze-Północ. Po budynek zgłosił się Lichocki - kurator reprezentujący Józefa Pawlaka, jednego z czterech spadkobierców nieruchomości, który urodził się w 1883 r., czyli w 2011 r. miałby 128 lat. Stołeczny BGN wydał decyzję o zwrocie kamienicy w 2011 r., jednak nie doszło do jej wydania po interwencji burmistrza Pragi-Północ Wojciecha Zabłockiego (PiS).

Patologie warszawskiej reprywatyzacji. Jak zdobyć kamienicę w stolicy - praktyczny poradnik CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Członkowie komisji Paweł Lisiecki i Sebastian Kaleta pytali świadka o jego przeszłość zawodową. - Czy pracował pan np. w UOP, albo w okresie PRL był pan prokuratorem wojskowym? - dopytywał Lisiecki.

Ośmielę się zapytać, jaki to ma związek? (...). Tak, jeżeli pan nalega, to odpowiem, że w kilku służbach mundurowych pracowałem, wyłącznie przy obsłudze prawnej - odpowiedział Lichocki.

Lisiecki dopytywał, czy także w WSI. Świadek zaprzeczył. "A w SKW?" - padło kolejne pytanie. Świadek odpowiedział: "Byłem radcą prawnym w szeregu służb mundurowych, w tym tej, o której pan wspomniał". Lichocki dodał, że kiedy zaczął się zajmować sprawą Łochowskiej 38, to jeszcze nie był w służbie w charakterze radcy prawnego i pracownika cywilnego.

Nigdy nie byłem karany w żaden sposób, starałem się wykonywać swoje obowiązki prawidłowo. (...) W żadnych czynnościach o charakterystyce operacyjnej nigdy nie brałem udziału - powiedział świadek. Zastrzegł, że ponieważ jest związany tajemnicą, nie może mówić o szczegółach pracy.

Kaleta zapytał natomiast, czy świadek był dyrektorem biura prawnego SKW. Lichocki potwierdził, że pełnił tę funkcję w latach 2008-2015.

Jak zauważył Kaleta było to w czasie, gdy świadek jednocześnie pełnił funkcję kuratora J. Pawlaka.

- Tak, ale informowałem przełożonych o tej sprawie i miałem zgodę na to, aby takie działania podejmować. (...) Uprawniony przełożony wyraził na to zgodę - zapewnił w odpowiedzi Lichocki.

Świadek powiedział, że w służbach pracował od 1999 do 2015 r. z przerwami. - Na pewno, chcę to kategorycznie i jasno powiedzieć, w żadnym stopniu, żadna moja praca, również ta o którą mnie tu panowie pytaliście, nie wiązała się w jakikolwiek sposób z tym postępowaniem reprywatyzacyjnym, bezpośrednio lub pośrednio - podkreślił Lichocki.

Żadnych związków z tymi służbami, o które panowie pytacie, ta sprawa nie ma. Mówię to z całą odpowiedzialnością - powiedział do członków komisji. Dodał, że "przez większość czasu, o którym rozmawiamy", był pracownikiem cywilnym, radcą prawnym tej służby. "To nie była przynależność, tylko zwykła praca na umowę o pracę" - zeznał świadek.