Każdy budynek mieszkalny, dom jednorodzinny czy mieszkanie w bloku wielorodzinnym, wymaga w okresie grzewczym dostarczenia określonej ilości ciepła. Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl konieczna do zamieszkiwania dostarczana ilość ciepła, a co za tym idzie wysokość rachunków za ogrzewanie, zależy od szeregu czynników. Do najważniejszych z nich należą: powierzchnia ogrzewanej przestrzeni mieszkalnej, jakość izolacji cieplnej zewnętrznych ścian budynku, klasa stolarki okiennej, rodzaj paliwa, sprawność oraz wydajność instalacji grzewczej, liczba mieszkańców czy wreszcie kwestia zasadnicza - średnia temperatura zewnętrzna w okresie grzewczym.

Zapotrzebowanie na ciepło do ogrzewania powierzchni mieszkalnych wyraża się w jednostkach kilowatogodzin (kWh) na metr kwadratowy w ciągu roku i dla różnych budynków może wynosić od zaledwie kilkunastu kWh/mkw. (domy pasywne) do nawet grubo ponad 200 kWh/mkw. (stare domy bez właściwego ocieplenia).

Zdaniem ekspertów portalu RynekPierwotny.pl współcześnie budowane domy o podstawowym standardzie energetycznym charakteryzują się zapotrzebowaniem na ciepło w granicach 80-120 kWh/mkw.

W minionym pięcioleciu koszty ogrzewania powierzchni mieszkalnych w Polsce najpopularniejszymi rodzajami paliw (gaz ziemny, olej opałowy, węgiel, drewno) można określić jako stosunkowo stabilne.

Kilkunastoprocentowy wzrost zanotował sposób ogrzewania gazem ziemnym, natomiast o jedną piątą podrożało ciepło z pieców na miał węglowy. Z kolei ponad dwudziestoprocentowy spadek kosztów ogrzewania olejem opałowym wynika ze spadków cen ropy naftowej w omawianym okresie na świecie o ponad 40 proc. Mimo to, zdaniem Jarosława Jędrzyńskiego z portalu RynekPierwotny.pl, ten rodzaj pozyskiwania ciepła dla domu wciąż pozostaje jedną z najdroższych opcji. Z kolei od co najmniej pięciu lat w miejscu stoją ceny drewna i drzewnego pelletu, co czyni tę metodę ogrzewania wciąż atrakcyjną cenowo.

W rozpoczynającym się właśnie sezonie grzewczym w zdecydowanie gorszej sytuacji w odniesieniu do tej sprzed roku będą gospodarstwa domowe korzystające z pieców węglowych oraz z centralnego ogrzewania dostarczanego z miejskich ciepłowni. Wynika to z faktu drastycznego wzrostu ceny węgla blisko o jedną trzecią licząc rok do roku, z 700 zł do 900 zł za tonę najbardziej popularnej wśród odbiorców indywidualnych odmiany typu orzech. Co gorsza, wg opinii przedstawicieli dystrybutorów tego paliwa, w szczycie sezonu grzewczego cena tony węgla może osiągnąć lub nawet przekroczyć poziom 1000 zł. Najprawdopodobniej spotęguje to tradycyjne już poszukiwanie oszczędności przez spore grono rodzimych właścicieli pieców węglowych, którzy w tym sezonie grzewczym z jeszcze większą determinacją będą palić śmieciami i innymi odpadami z oczywistym dla środowiska i powietrza skutkiem.

Mimo wszystko decydujący wpływ na rachunki za ogrzewanie, nie tylko w bieżącym, ale każdym sezonie grzewczym, mają temperatury panujące za oknem. Przykładowo, koszt ogrzania przedmiotowego domu gazem ziemnym w przeciętnych dla Polski temperaturach zimowych wynosi 20-25 zł dziennie. Jeżeli jednak temperatura na zewnątrz spadnie do minus 15-20 stopni, to zużycie gazu automatycznie rośnie dwu- a nawet trzykrotnie. Tym samym dzienny koszt ogrzania przykładowego domu w tak ekstremalnych warunkach pogodowych to już około 50-60 zł dziennie.

Każdego dnia właściciel domu musi więc dopłacić do ogrzewania z racji bardzo niskich temperatur około 40 zł, tygodniowo w granicach 300 zł, a miesięcznie nawet ponad 1 tys. zł. W przypadku pieców węglowych wychodzi to taniej o mniej więcej jedną trzecią, w sumie jednak i tak znacznie drożej. Dlatego też w trakcie sezonu grzewczego o wiele większym zagrożeniem dla domowych budżetów są zazwyczaj zimowe anomalie pogodowe w postaci arktycznych mrozów, aniżeli ryzyko wzrostu cen paliw.