Potwierdzają się wszystkie wcześniejsze zapowiedzi wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. Kluczowe rozwiązanie przewiduje zakaz zwrotów nieruchomości w naturze. W zamian za to uprawnione osoby otrzymają zadośćuczynienia w wysokości od 20 do 25 proc. wartości nieruchomości (liczonej według stanu na czas nacjonalizacji, po cenach dzisiejszych).

Duża ustawa reprywatyzacyjna obejmie swą mocą nie tylko nieruchomości warszawskie. Dotyczyć będzie nacjonalizacji dokonanej na podstawie kilkunastu aktów prawnych, w tym dekretu o przeprowadzeniu reformy rolnej.

Co się zmieni

Projekt rozwiewa też wątpliwości, co stanie się w sprawach, w których część uprawnionych do rekompensaty spełnia wymogi ustawowe, za to niektórzy uprawnieni do zadośćuczynienia za tę samą nieruchomość - nie spełniają. Taki przypadek może nastąpić np. gdy jest kilku spadkobierców byłego właściciela, ale jeden z nich nie ma obywatelstwa polskiego (wypłaty będą przysługiwały tylko Polakom).

Projekt ustawy głosi, że "jeżeli co najmniej jedna z osób, które były współwłaścicielami nieruchomości przejętej albo są ich współspadkobiercami, nie spełnia wymagań określonych [w przepisach ustawy - red.], prawo do rekompensaty przysługuje pozostałym osobom spełniającym te wymagania". Czyli nie będzie tak, że wskutek niespełnienia warunków przez jedną z osób, pieniędzy nie otrzyma nikt. Uprawnieni rekompensaty otrzymają.

Ustawa ma wejść w życie po upływie 30 dni od dnia ogłoszenia.  Minister Patryk Jaki w wywiadzie z "DGP" zapowiadał, że chciałby, aby zaczęła ona obowiązywać już od 1 stycznia 2018 r. Jeśli jednak konsultacje będą owocne i poskutkują ulepszeniem projektu, nic nie stoi na przeszkodzie, aby weszła później.

Wstępny koszt nowych przepisów dla Skarbu Państwa szacowano na 15-20 mld zł. W uzasadnieniu projektu podana jest kwota niższa: od 10 do 15 mld zł.

Skąd rząd weźmie pieniądze?

Z czego zostaną sfinansowane wypłaty? Z Funduszu Rekompensacyjnego, który będzie państwowym funduszem celowym. Jego dysponentem będzie minister finansów. Przychody funduszu będą pochodzić m.in. z potrąceń dokonywanych na podstawie art. 23 ust. 3 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, z wpływów osiąganych ze sprzedaży, opłat z tytułu trwałego zarządu, użytkowania, czynszu dzierżawnego i najmu – nieruchomości Skarbu Państwa, o których mowa w art. 23 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, a także od wpływów osiąganych z opłat z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości Skarbu Państwa oddanych w użytkowanie wieczyste.

Przychodami funduszu będą też środki pochodzące ze sprzedaży 5 proc. akcji należących do Skarbu Państwa w każdej ze spółek powstałych w wyniku komercjalizacji w rozumieniu ustawy z dnia 30 sierpnia 1996 r. o komercjalizacji i niektórych uprawnieniach pracowników (Dz. U. z 2017 r. poz. 1055), środki pochodzące ze sprzedaży lub zbycia akcji przez jednostkę samorządu terytorialnego lub związek jednostek samorządu terytorialnego, na podstawie art. 4c ustawy z dnia 30 sierpnia 1996 r. o komercjalizacji i niektórych uprawnieniach pracowników, środki pieniężne pochodzące ze spadków, zapisów i darowizn i wreszcie dotacje z budżetu państwa uzupełniające niedobory.

"Tylko jeden punkt zbieżny z projektem PO"

Patryk Jaki pytany był w Radio Warszawa, kiedy tzw. duża ustawa reprywatyzacyjna pojawi się na posiedzeniu rządu, czy w parlamencie. - Dzisiaj będzie opublikowana na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości - poinformował Jaki. Dodał, że zaraz po powrocie do pracy musi ją jeszcze raz przeczytać.

Odniósł się też do opinii, że założenia ustawy zostały skopiowane z wcześniejszego projektu PO. Zapewnił, że wśród dwudziestu kluczowych elementów projektu tylko jeden jest zbieżny z projektem PO.

- W ogóle ustawa PO dotyczyła tylko Warszawy, a nasza dotyczy całej Polski. Tam można było handlować roszczeniami, tu już nie można; tam zostawał dekret Bieruta, u nas już nie ma. Jest po prostu wiele różnic. Ale złośliwie mógłbym powiedzieć, że gdyby oni naprawdę twierdzili, że to jest ustawa podobna do ich, to w takim razie nie będzie żadnego problemu, żeby tę ustawę poparli - powiedział Jaki.

Główne założenia projektu tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej Jaki przedstawił w ubiegłym tygodniu. Zgodnie z zapowiedziami, projekt będzie przewidywał m.in. możliwość wypłaty odszkodowań w gotówce do 20 proc. wartości nieruchomości w chwili nacjonalizacji lub 25 proc. w obligacjach, zakaz zwrotów w naturze oraz brak możliwości zwrotu kamienic z lokatorami. Projekt zakłada również, że na złożenie roszczeń będzie przysługiwać rok; mają być one wypłacane w ramach możliwości finansowych państwa. Jaki szacuje, że ustawa będzie kosztować "od 15 do 20 mld zł.

Po przedstawieniu przez Jakiego założeń projektu, poseł PO Marcin Kierwiński mówił, że duża część tych postulatów znajduje się w złożonym w Sejmie w zeszłym roku przez Platformę projekcie ustawy o uregulowaniu praw do nieruchomości na terenie miasta stołecznego Warszawy. Chodzi m.in. o zasadę, że wysokość rekompensaty miałaby być obliczana na podstawie wartości nieruchomości w dniu jej przejęcia przez miasto; postulat dotyczący wygaśnięcia wszystkich roszczeń po powtórnym złożeniu, zakaz zwrotu kamienic wraz z lokatorami oraz uwzględnienie procesów indemnizacyjnych.

Kierwiński stwierdził ponadto, że wiele problemów, które Jaki chciałby rozwiązać dzięki zapowiadanej ustawie, zostało już uregulowanych w uchwalonej w 2015 r. tzw. małej ustawie reprywatyzacyjnej - "np. odzyskiwanie nieruchomości na tzw. kuratorów osób nieznanych z pochodzenia" oraz brak możliwości zwrotu nieruchomości reaktywowanym przedwojennym spółkom.