TVP Info poinformowało we wtorek na swojej stronie internetowej, że willa – która obecnie znajduje się w posiadaniu córki gen. W. Jaruzelskiego - należała wcześniej do Przedpełskich, polskiej rodziny zasłużonej w II Rzeczpospolitej.

25 czerwca 2012 r., czyli za rządów prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, Zarząd Dzielnicy Mokotów przekształcił Wojciechowi Jaruzelskiemu prawo użytkowania wieczystego tej nieruchomości w prawo własności, ustalając opłatę za przekształcenie w wysokości 614 181 zł - czytamy. Dodano, że "od powyższej opłaty została udzielona 93 proc. bonifikata". Jak podaje TVP Info rodzina Jaruzelskich odkupiła od m. stołecznego Warszawy nieruchomość za 42 992,67 zł. Upust wynosił 571 188,33 zł. Informacje te pochodzą z odpowiedzi Urzędu m. st. Warszawy, udzielonej radnemu Mokotowa Jackowi Ozdobie (PiS), który pytał o willę przy ul. Ikara 5.

- To jest wielki problem, który zostawili nam w spadku komuniści. Przejmowali za bezcen dobra, które im się nie należały. Ustanawiali prawo, które pozwalało im przejmować za bezcen różne dobra, jak: posiadłości, domy, mieszkania. To był system nagradzania za wierną służbę obcemu imperium - mówi PAP Adam Borowski, działacz antykomunistycznej opozycji w czasach PRL, wydawca i szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej".

Jaruzelski też wszedł w posiadanie nie swojej willi w bardzo dobrym punkcie, na drogim terenie Warszawy. Mam tylko nadzieję, że córka, która żyje już w wolnym kraju, jest osobą wykształconą, absolwentką socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, potrafi odciąć się od tego zbrodniczego systemu i będzie zdolna do rezygnacji z zagrabionego żołnierzowi Armii Krajowej domu i w ten sposób naprawić krzywdy prawowitym właścicielom willi przy ul Ikara, którzy od lat starali się o jej odzyskanie - dodaje.

Borowski liczy na to, że "sprawiedliwości w tej sprawie stanie się zadość".

- Czas pokaże, jak córka Jaruzelskiego się zachowa. Dla mnie jest to sprawa oczywista, bo była to własność żołnierza Armii Krajowej – człowieka, który walczył za Polskę, a któremu później zwyczajnie tak naprawdę willę ukradziono. Wypadałoby teraz – w wolnej Polsce – własność zwrócić. Wydaje mi się, że powinno to odbyć się na zasadzie takiego elementarnego poczucia przyzwoitości i sprawiedliwości" - kończy Borowski.