Średnie ceny transakcyjne nowych mieszkań były w 2015 r. o 4,8 proc. niższe niż ich wyjściowe ceny ofertowe. Z danych Narodowego Banku Polskiego o cenach w 17 największych polskich miastach wynika, że na największe upusty, rzędu 11 proc., można było liczyć, kupując lokal od dewelopera w Katowicach. Najmniej skłonne do ustępstw były firmy z Wrocławia: tu obniżki wynosiły tylko 1 proc.

W poprzednich latach można było wynegocjować upusty sięgające 6–8 proc.

Mniejsza skłonność do negocjacji to skutek m.in. pozbycia się przez deweloperów z oferty lokali, które wchodziły do sprzedaży jeszcze w czasach poprzedniego boomu na rynku nieruchomości – wskazuje Bartosz Jankowski, dyrektor rynku pierwotnego w agencji nieruchomości Home Broker.

Tu cięcia były niezbędne, bo w wielu przypadkach lokale były zbyt drogie i zbyt duże jak na możliwości i chęci kupujących po wybuchu kryzysu finansowego. Teraz firmy zdecydowanie lepiej odpowiadają na potrzeby klientów. Mieszkania są lepiej projektowane i oferowane po cenach dostosowanych do możliwości ludzi.

Co prawda wciąż są deweloperzy, którzy wprowadzając inwestycję do sprzedaży, kuszą wysokimi rabatami wobec cen katalogowych, ale przeważają ci, którzy przez cały okres sprzedaży starają się utrzymywać lokale w cenach nieodbiegających znacząco od ofertowych – dodaje.

Takie podejście stosuje m.in. Atal, jeden z największych deweloperów mieszkaniowych w Polsce. Firma deklaruje, że zależy jej na stabilnej i przejrzystej polityce cenowej. To nie znaczy, że w ogóle cen nie negocjuje. Największe szanse na upusty są w przypadku ostatnich wolnych lokali, przy zakupach pakietowych lub za gotówkę.

Ale po co obniżać ceny, skoro jest popyt. W 2015 r. w największych w kraju aglomeracjach firmy sprzedały ponad 51,8 tys. mieszkań, o ponad 20 proc. więcej niż rok wcześniej i o 48 proc. więcej niż w 2007 r., podczas poprzedniego zakupowego boomu.

W segmencie mieszkań popularnych maksymalne upusty, o jakie można się obecnie starać, to 2–3 proc. od ceny ofertowej. Tendencja ta utrzymuje się od co najmniej 6–8 kwartałów. Poprzednio rabaty sięgały nawet 15 proc., ale wobec doskonałych wyników sprzedaży i utrzymującego się zainteresowania klientów deweloperzy nie muszą posiłkować się obniżkami cen – wskazuje Katarzyna Kamińska z firmy doradczej Reas.

Obecnie najczęściej spotykanym bonusem ze strony firm, choć nie tak powszechnym jak jeszcze 2–3 lata temu, jest komórka lokatorska w cenie mieszkania.

Próżno już szukać wycieczek do ciepłych krajów czy np. sprzętu AGD dodawanego w pakiecie z zakupem – dodaje specjalistka Reas.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na rynku nieruchomości wtórnych, gdzie tradycyjnie ceny transakcyjne mocno odbiegają od ofertowych. W ubiegłym roku były one średnio o 12 proc. niższe, a na największe ustępstwa musieli iść sprzedający w Gdyni. Tam średnia cena transakcyjna metra lokalu z drugiej ręki była aż o 21,3 proc. mniejsza niż średnia cena ofertowa.

Szczególnie duży problem z obniżkami mają osoby, które kupowały mieszkanie przed 2010 r., po cenach znacznie wyższych niż te, które mogą uzyskać teraz na rynku wtórnym – wskazuje Jarosław Skoczeń z agencji Emmerson.

Marlena Joks z wrocławskiego biura Iglica Nieruchomości wskazuje, że przy ustalaniu cen ofertowych na rynku wtórnym ogromna rolę odgrywa tzw. wartość sentymentalna, czyli uwzględnianie wszystkich inwestycji i nakładów finansowych w mieszkanie lub dom. To oraz z góry założone pole do negocjacji powoduje, że ceny oczekiwane przez sprzedających rzadko przystają do realiów rynku.

W przypadku mieszkań trzeba je zwykle obniżać o kilkanaście procent, a w przypadku domów o nawet 30 proc. – dodaje.

Finansowe wzloty budujących

Deweloperzy mieszkaniowi rozpoczęli sezon publikacji wyników finansowych. Jako pierwszy osiągnięciami pochwalił się Dom Development. Firma w 2015 r. sprzedała 2383 lokale, a 2062 przekazała nowym właścicielom. Była to najwyższa roczna sprzedaż i liczba przekazań w historii firmy. Dom Development zakończył ubiegły rok przychodami na poziomie 904,2 mln zł, o 15,3 proc. wyższymi niż w roku 2014. Zysk netto spółki był wyższy o 45 proc. i wyniósł 80,7 mln zł.

Zarząd firmy postanowił, że zarekomenduje radzie nadzorczej i akcjonariuszom przeznaczenie całego ubiegłorocznego zysku na dywidendę. Jeśli propozycja zostanie przyjęta, oznacza to wypłatę w wysokości 3,25 zł na akcję. W 2015 r. Dom Development wypłacił w formie dywidendy ponad 55,7 mln zł, co dało 2,25 zł na akcję. Bardzo dobry rok ma za sobą również Ronson. Przychody firmy ze sprzedaży wyniosły 281,37 mln zł i były o 83,7 proc. wyższe niż rok wcześniej. Zysk netto firmy wyniósł 19,35 mln zł wobec 15,4 mln zł straty w roku 2014. Spółka przekazała w ubiegłym roku nabywcom rekordowe 696 lokali. Także jej sprzedaż była najwyższa w historii. Wyniosła 906 mieszkań. Firma zapowiada, że także jej dywidenda może być w tym roku istotnie wyższa niż rok wcześniej. W 2015 r. Ronson wypłacił 0,04 zł dywidendy na akcję. Łącznie przeznaczył na ten cel blisko 10,9 mln zł z kapitału zapasowego.

Tomasz Łapiński, dyrektor finansowy Ronsona, zakłada, że w 2015 r. spółka może wydać klientom klucze nawet do ponad 1000 lokali, co przełoży się na dalszą poprawę wyników. Z kolei do sprzedaży może skierować 10 inwestycji obejmujących łącznie blisko 1200 lokali.