Mała ustawa reprywatyzacyjna miała uregulować kwestię zwrotu przedwojennego mienia.

Zwolennicy uchwalenia przepisów argumentowali, że ustawa zapobiegłaby handlowi roszczeniami. Proceder polega na tym, że kancelarie prawne za niską cenę kupują od byłych właścicieli roszczenia do nieruchomości, następnie sprzedając je po cenach rynkowych.

Przedstawiciele czterech warszawskich ruchów miejskich piszą w liście do prezydenta Dudy, że "dzika reprywatyzacja" od lat uderza w podstawy funkcjonowania Warszawy. Odbierane są szkoły, boiska czy mieszkania poszczególnych osób. Przyznają, że mała ustawa reprywatyzacyjna uchwalona przez parlament nie jest "systemową odpowiedzią na to ogromne wyzwanie". W ocenie aktywistów, prezydent Komorowski miał rację, że część przepisów może rodzić wątpliwości konstytucyjne.

Mimo to - jak przyznają reprezentanci ruchów miejskich - mała ustawa reprywatyzacyjna była próbą ograniczenia patologii, które do tej pory miały miejsce.

"Przede wszystkim dotyczy to metody odzyskiwania mienia >>na kuratora<<, która nie powinna mieć miejsca w demokratycznym państwie prawa"  - piszą w liście do prezydenta Dudy miejscy aktywiści.

Argumentują również, że w ustawie można by zachować zmianę polegającą na wprowadzeniu prawa pierwokupu roszczeń przez Skarb Państwa lub Urząd Miasta.

Podpisani pod listem apelują, by prezydent Andrzej Duda wycofał ustawę z Trybunału Konstytucyjnego, następnie podpisał ją i skierował jedynie niektóre z przepisów do Trybunału.

- Kolejnym krokiem powinno być podjęcie natychmiastowych działań legislacyjnych w celu uchwalenia "dużej" ustawy reprywatyzacyjnej - twierdzą przedstawiciele ruchów miejskich.

Pod listem podpisali się Jan Śpiewak ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, Mateusz Durlik ze Stowarzyszenia Nowy Żoliborz, Katarzyna Rodzikowska ze Stowarzyszenia Mieszkańców Miasteczka Wilanów oraz Filip Pelc, reprezentujący Wspólnotę Samorządowa Gospodarność Białołęka.