Wieżowiec przy ul. Złotej w centrum Warszawy to dziecko boomu, który dekadę temu rozgrzał polski i światowy rynek nieruchomości. Francuska grupa Orco sprzedaż tej wyjątkowej na naszym rynku inwestycji rozpoczęła się w listopadzie 2006 r. na hucznej imprezie w Teatrze Wielkim. Premierę wysokiej na 192 m wieży z ponad 200 luksusowymi apartamentami firmował m.in. jej projektant, światowej sławy architekt Daniel Libeskind. To autor np. projektu Muzeum Żydowskiego w Berlinie i koncepcji zagospodarowania miejsca po nowojorskich wieżach World Trade Center. Jego warszawski projekt z powodu charakterystycznej sylwetki szybko został nazwany „Żaglem Libeskinda”.

Uroczystym wieczorem firma świętowała ostateczną decyzję o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu dla inwestycji Złota 44. Jej przyszli mieszkańcy mieli dostać do dyspozycji 24-godzinny serwis concierge, SPA, klub do ćwiczeń, pokój do jogi, 25-metrowy basen i drewniany taras do opalania się o powierzchni 400 metrów. Orco nie ujawniało wtedy dokładnych cen apartamentów, ale na rynku chodziły pogłoski o średniej cenie w granicach 6-7 tys. euro za m kw. W grudniu 2007 r. firma uzyskała ostateczne pozwolenie na budowę. 

Wydawało się, że budowa jednego z najdroższych apartamentowców w Polsce zgodnie z zapowiedziami zakończy się w 2009 r. Te plany pokrzyżowały jednak m.in. spory z mieszkańcami okolicznych, niższych budynków, którzy zaskarżyli budowę wieżowca, który miał ograniczyć im dostęp do światła słonecznego. Z tego m.in. powodu w 2009 r. budowa Żagla stanęła. Po kilkuletniej batalii prawnej, która dotarła aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego, w końcu 2010 r. Orco udało się potwierdzić ważność pozwolenia na budowę.
Jednak wstrzymanie budowy było efektem przede wszystkim trudnej sytuacji Orco. W firmę, która w ciągu kilkunastu lat wyrosła na jednego z największych deweloperów w Europie Środkowej, uderzył rozwijający się od 2008 r. światowy kryzys finansowy. Spółka porwała się na ogromne inwestycje, ale miała problemy z pozyskaniem kapitału. Na początku 2010 r. jej długi sięgały 1,5 mld euro. 

Złota 44 była jednak dla Orco sztandarową inwestycją. Firma za wszelką cenę chciała ja kontynuować i w 2011 r. wykonawcy wrócili na plac budowy. W 2012 r. budynek osiągnął pełną wysokość, czyli 192 m. kw. Jesienią 2013 r. inwestor ogłosił, że inwestycja zbliża się ku końcowi i na nowo przedstawił ofertę sprzedaży. Ceny wykończonych apartamentów zostały ustalone na 25 – 65 tys. zł za m kw., a ich powierzchnie wahały się od 62 do 454 m kw. To oznacza, że na najtańszy i najmniejszy potrzeba było ponad 1,5 mln zł. 

Firma informowała wtedy, że znalazła chętnych na ok. 60 z ponad 260 oferowanych lokali. Mocno postawiła na promowanie udogodnień, które znajdą się w budynku. Poza basenem i wyposażoną siłownią mieszkańcy mieli dostać do dyspozycji salon spotkań Le Club, salę konferencyjną oraz bibliotekę i salę kinową do organizacji prywatnych pokazów filmowych. Szybkie windy miały przewozić lokatorów i ich gości pokonując ponad 6 metrów na sekundę. 

Orco zapowiadało, że z biegiem czasu będzie podnosić ceny luksusowych apartamentów. Ten chwyt jednak nie zadziałał. Zamiast klientów przybywało kłopotów.
W grudniu 2013 r. Orco wyrzuciło z placu budowy dotychczasowego wykonawcę, firmę Inso, któremu zarzuciło, że nie gwarantuje terminowego zakończenia robót. Z kolei Inso, według doniesień serwisu The City, zarzuciło Orco nieterminowe płatności. Firma deklarowała, że do inwestycji na Złotej dołożyła ok. 20 mln euro. 

Orco zapowiedziało wówczas, że do połowy 2014 r. inwestycja uzyska pozwolenie na użytkowanie. Tymczasem mocno opóźniony Żagiel przynosił coraz większe straty. W 2013 r. strata firmy z tytułu rewaluacji wartości aktywów grupy i odpisów sięgnęła 193 mln euro, przy czym ryzyka związane z m.in. budową warszawskiego wieżowca firma wyceniła na aż 121 mln euro. 

– Projekt Złota 44 okazał się główną finansową porażką – przyznało Orco w raporcie rocznym i zapowiedziało, że chce inwestycję sprzedać. 

Jako przyczynę niepowodzenia spółka wskazała m.in. niewystarczające finansowanie ze strony banków, rozwiązanie umowy z wykonawcą generalnym i nieudane wznowienie sprzedaży mieszkań.

Kilka dni później, na początku kwietnia, spółka odpowiedzialna za realizację Złotej dostała wypowiedzenie kredytów na zakończenie projektu. W ciągu 30 dni miała spłacić 171,1 mln zł i 19,6 mln euro. Bankructwa Złotej udało się jednak uniknąć, bo Orco Property Group zawarło z Pekao umowę, na mocy której deweloper miał przejąć należności kredytowe od Orco Property, spółki odpowiedzialnej za inwestycję przy ul. Złotej.

Mimo problemów, jakie ze Złotą miała firma Orco, specjaliści z rynku nieruchomości nie przekreślają ostatecznego sukcesu tej inwestycji. Rozmówcy DGP wskazują, że przy dobrym zarządzaniu lokale w tej inwestycji powinny bez większych problemów znaleźć nabywców.

- To dobry projekt w świetnej lokalizacji. Samej inwestycji trudno coś zarzucić, a problemem były błędy jakie popełnił inwestor – mówi przedstawiciel jednej z firm doradczych pracującej dla deweloperów.

Głównym problemem Złotej 44 było to, że potencjalni klienci nie do końca wiedzieli na co mają wydać pieniądze. Inwestor wciąż zmieniał standardy wykończeń apartamentów oraz części wspólnych i ich przeznaczenia.

- To, w połączeniu z kłopotami samego dewelopera, skutecznie zniechęcało potencjalnych nabywców do kupna apartamentu, mimo, że chętni na Złotą 44 ciągle są. Temu projektowi potrzeba sprawnego i spójnego zarządu, który wyprowadzi go na prostą – potwierdza pracownik jednej z agencji nieruchomości, która obsługuje transakcje m.in. w segmencie luksusowych nieruchomości.

Mimo problemów, jakie ze Złotą miała firma Orco, specjaliści z rynku nieruchomości nie przekreślają ostatecznego sukcesu tej inwestycji. Rozmówcy DGP wskazują, że przy dobrym zarządzaniu lokale w tej inwestycji powinny bez większych problemów znaleźć nabywców.

Głównym problemem Złotej 44 było to, że potencjalni klienci nie do końca wiedzieli na co mają wydać pieniądze. Inwestor wciąż zmieniał standardy wykończeń apartamentów oraz części wspólnych i ich przeznaczenia. 

- To, w połączeniu z kłopotami samego dewelopera, skutecznie zniechęcało potencjalnych nabywców do kupna apartamentu, mimo, że chętni na Złotą 44 ciągle są. Temu projektowi potrzeba sprawnego i spójnego zarządu, który wyprowadzi go na prostą – potwierdza pracownik jednej z agencji nieruchomości, która obsługuje transakcje m.in. w segmencie luksusowych nieruchomości.