Jest to możliwe dzięki dotacjom przyznawanym w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. Do końca 2014 r. wszyscy beneficjenci MdM-u nie będą musieli wpłacać własnych oszczędności. W kolejnych latach sytuacja stanie się jednak bardziej skomplikowana.

Tegoroczne wymagania KNF-u to tylko początek

W trakcie prac nad Rekomendacją S IV Komisja Nadzoru Finansowego zdecydowała się na stopniowe podwyższanie poziomu wymaganego wkładu własnego. Od stycznia 2015 roku kredytobiorcy już na wstępie będą musieli sfinansować przynajmniej 10 proc. wartości domu lub lokalu. W następnych latach minimalny poziom wkładu własnego będzie wynosił:

- 15 lub 10 proc. dla kredytów z ubezpieczeniem -  od 1 stycznia 2016 r. do 31 grudnia 2016 r.

 - 20 lub 10 proc. dla kredytów z ubezpieczeniem - od 1 stycznia 2017 r.

Stopniowy wzrost wymagań związanych z wkładem własnym komplikuje sytuację osób, które chcą zastąpić swoje oszczędności dopłatą z MdM-u. W tym kontekście warto pamiętać, że rządową pomoc nie jest naliczana z uwzględnieniem ceny mieszkania. Jako podstawa do wyznaczenia dopłaty służy średni przeliczeniowy wskaźnik kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Ten zmienia się co sześć miesięcy, a jego wartość zawsze jest o 9 proc.  niższa od aktualnego limitu cenowego, przypomina RynekPierwotny.pl.

Wszystko zależy od ceny mieszkania i jego metrażu

Rozbieżność pomiędzy ceną zakupu mieszkania i poziomem wskaźnika odtworzeniowego, to jeden z czynników decydujących o tym, czy beneficjent MdM-u będzie musiał skorzystać z własnych oszczędności.  Wpływ na sytuację beneficjenta MdM-u ma również metraż kupowanego lokalu. Osoby kupujące mieszkanie, który liczy  powyżej 50 mkw. mają mniejszą szansę na zaciągnięcie kredytu bez wkładu własnego. Warto pamiętać, że w takim przypadku Bank Gospodarstwa Krajowego ustala dopłatę z uwzględnieniem limitu powierzchni (50 mkw.).