Dodatkowo na horyzoncie coraz bardziej widoczna jest podwyżka stóp procentowych NBP, która ograniczy zdolność kredytową przy zakupie mieszkania. Jeszcze przez długi czas statystycznego Polaka nie będzie stać na zakup 1 mkw. mieszkania za pojedynczą pensję.

Teraz średnia pensja pozwala na zakup mniej niż 0,6 mkw. lokalu

Wspomniana już równość pomiędzy wynagrodzeniem oraz ceną 1 mkw. metrażu (1 mkw. przeciętnego lokum za jedną średnią pensję netto), sygnalizuje bardzo dobrą sytuację nabywców lokali i domów – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Warto wiedzieć, że w krajach UE cechujących się najlepszą dostępnością cenową mieszkań, za jedno przeciętne wynagrodzenie można kupić około 1,0 mkw. typowego lokalu. Oczywiście wiele zależy od lokalizacji danego lokum i miejsca pracy. Trzeba zdawać sobie sprawę, że z podobnymi różnicami mamy do czynienia również w Polsce.

Po uwzględnieniu danych NBP oraz GUS okazuje się, że w II kw. 2017 r. osoba otrzymująca przeciętne wynagrodzenie netto z sektora przedsiębiorstw, za taką kwotę mogła zakupić następujący metraż o średniej cenie (rynek pierwotny i wtórny):

 Białystok - 0,60 mkw.
 Bydgoszcz - 0,64 mkw.
 Gdańsk - 0,65 mkw.
 Katowice - 0,84 mkw.
 Kielce - 0,67 mkw.
 Kraków - 0,56 mkw.
 Lublin - 0,63 mkw.
 Łódź - 0,71 mkw.
 Olsztyn - 0,65 mkw.
 Opole - 0,71 mkw.
 Poznań - 0,63 mkw.
 Rzeszów - 0,66 mkw.
 Szczecin - 0,72 mkw.
 Warszawa - 0,55 mkw.
 Wrocław - 0,58 mkw.
 Zielona Góra - 0,74 mkw.

Uwagę zwracają przede wszystkim dość niskie wyniki z miast uznawanych przez młodych Polaków za atrakcyjne miejsca do życia (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań i Gdańsk).

Bardzo dobra dostępność metrażu w Katowicach wynika m.in. z płac sektora wydobywczego, które skutecznie zawyżają średnią. Jeżeli chodzi o uwzględnione płace dla wszystkich analizowanych miast, to warto podkreślić, że są one nieco zawyżone z uwagi na metodologię GUS-u. Główny Urząd Statystyczny przy obliczaniu średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw nie sprawdza mikrofirm (do 10 pracowników). Takie małe przedsiębiorstwa z reguły płacą najmniej swoim pracownikom. Właśnie dlatego podawaną wyżej dostępność metrażu za jedną płacę, trzeba traktować jako wartość zawyżoną o 20-25 proc. Ta sytuacja dotyczy wyników dla każdego miasta. Po jej uwzględnieniu, średnia dostępność mieszkania w miastach wojewódzkich (za jedną pensję), spada z 0,66 mkw. do około 0,50 mkw.

Poprawa dostępności mieszkań będzie trwała jeszcze przez długie lata

W nawiązaniu do obecnej sytuacji, warto podkreślić, że znaczący wzrost dostępności mieszkań za jedno wynagrodzenie (na przykład do poziomu 1,00 mkw.) jest możliwy dopiero w długiej perspektywie. Za przykład może posłużyć sytuacja Warszawy. Jeśli przyjmiemy roczny wzrost wynagrodzeń warszawiaków na poziomie 3 proc. (po odliczeniu inflacji) oraz utrzymanie stałej ceny mieszkań w stolicy (również po uwzględnieniu inflacji), to okazuje się, że osiągnięcie parytetu (stosunku 1:1) między przeciętną płacą oraz średnią ceną mieszkań zajęłoby co najmniej 20 lat, jak tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Spadek cen metrażu teoretycznie mógłby przyspieszyć poprawę możliwości nabywczych Polaków na rynku mieszkaniowym. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że ceny lokali i domów często spadają na wskutek gorszej koniunktury gospodarczej i wzrostu bezrobocia. W takich warunkach, mamy do czynienia ze słabszym tempem wzrostu wynagrodzeń albo nawet obniżką realnych płac. Spodziewany wpływ kryzysu demograficznego na ceny wielu polskich nieruchomości, także nie rozwiąże problemów z dostępnością mieszkań. Najbardziej potanieją domy i lokale w regionach niezachęcających do osadnictwa, a mieszkania z metropolii nadal będą się cieszyć dużym zainteresowaniem.