"Ministerstwo Sprawiedliwości chce uporządkować sytuację prawną budynków wielorodzinnych, które dziś stoją na gruntach o niejasnym stanie prawnym. W całej Polsce są ich tysiące, choć najwięcej w Warszawie, w dużych spółdzielniach mieszkaniowych" - wskazano w tekście.

Tymczasem Kamil Zaradkiewicz (od kwietnia 2017 r. dyrektor nowo powstałego Departamentu Prawa Administracyjnego) zauważył na TT, że "na razie projekt jest autorski". A nie resortu sprawiedliwości.

"Rzeczpospolita" - jak czytamy - dotarła do rozwiązań, które znajdą się w projekcie dużej ustawy reprywatyzacyjnej. Pozwolą one uporządkować sytuację nieruchomości opuszczonych i o nieuregulowanym stanie.

- W przepisach pojawi się postępowanie wywoławcze – powiedział, cytowany w tekście, dr hab. Kamil Zaradkiewicz, dyrektor Departamentu Prawa Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Dodał, że spółdzielnie mieszkaniowe i jednostki samorządu terytorialnego będą mogły składać wnioski do sądu o tzw. nabycie wskutek przemilczenia. - Po jego wniesieniu sąd opublikuje w mediach ogłoszenia skierowane do dawnych właścicieli, by zgłaszali się w celu ustalenia statusu własnościowego gruntu. Jeśli w ciągu roku nikt się nie pojawi, nieruchomość przejdzie na własność spółdzielni lub gminy - wyjaśniono w tekście.

- W czasie PRL budowano, nie przejmując się specjalnie uregulowaniem stanu prawnego gruntów – wskazał Grzegorz Abramek, wiceprezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych w Warszawie.

Projekt - według "Rz" - rozprawia się też z roszczeniami dekretowymi. - A nieruchomości nimi objętych jest najwięcej  – przyznał Grzegorz Abramek.

Dawni właściciele gruntów i ich spadkobiercy będą mogli zgłaszać wojewodzie roszczenia o zadośćuczynienie w wysokości 20 procent wartości nieruchomości. Będzie na to tylko rok od wejścia w życie ustawy.