Deweloperzy i właściciele mieszkań na brak ruchu nie będą narzekać – transakcji może przybywać, przekonują specjaliści z rynku nieruchomości. Ich zdaniem, zadecyduje o tym kilka czynników.

Efekt statystyczny

- W przyszłym roku stopy procentowe, które są na rekordowo niskim poziomie, prawdopodobnie jeszcze nie zostaną podniesione. Odsetki od lokat bankowych czy obligacji skarbowych nadal będą więc niższe niż zyski, jakie można uzyskać z najmu mieszkania (nieruchomości mogą dać 6–8 proc. zwrotu – przypis red.) – mówi w rozmowie z Dziennik.pl Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors. Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości Home Broker podaje jeszcze inny argument: - Na początku roku pojawi się obniżka spowodowana efektem statystycznym (wielu klientów kupować będzie mieszkania w programie MdM, a są to zwykle mieszkania tańsze), który skończy się wraz z wyczerpaniem pieniędzy w MdM. A to powinno nastąpić w lutym. Potem ceny ustabilizują się i sytuacja będzie wyglądać podobnie jak w 2016 r.

Zdaniem specjalistów z rynku nieruchomości nadal możliwe będzie też finansowanie raty kredytu z uzyskiwanego czynszu. Ale, co trzeba powiedzieć, taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie – bo o ile teraz mamy najniższe w historii stopy procentowe, o tyle prawdopodobnie te niebawem wzrosną, co pogorszy opłacalność tego rodzaju inwestycji. Kiedy? Trudno o wiarygodną prognozę.

Jeśli już kupować, to co?

Najlepiej mieszkania małe lub te średniej wielkości – podpowiada większość pytanych przeze mnie ekspertów. Bo to dla nich najłatwiej będzie znaleźć wynajmujących, przekonują.

- Wyjątkiem są duże mieszkania o niższym standardzie, które są wynajmowane np. przez grupy studentów. One muszą mieć jednak atrakcyjną lokalizację dla takiej grupy docelowej – zastrzega specjalista z Expander Advisors.

Innego zdania jest Marcin Krasoń z Home Broker. Jak przekonuje, wszystko zależy od ceny i lokalizacji. – Na przykład w pobliżu centrów biurowych w dużych miastach popularnością cieszą się mieszkania niewielkie, dla singli lub par. Rodziny z dziećmi szukają za to spokoju i większej przestrzeni. Są w stanie poświęcić bliskość miejsca pracy dla infrastruktury i miejsca do wychowania dziecka – tłumaczy.

Zmiany widać też w stylu życia klientów – coraz częściej zmieniają mieszkania na większe nawet po 3-5 latach.

Popyt na wynajem danego lokalu, to nadal nie wszystko. Liczy się też to, co będzie działo się z jego wartością w dłuższej perspektywie – tu obawy budzą przede wszystkim mieszkania w wielkiej płycie i starych kamieniach z piecami gazowymi (klienci wolą dopłacić i kupić lokal w nowoczesnym budownictwie, z podziemnym garażem), a także kurs franka. – Dopóki frank szwajcarski nie stanieje do np. 2 czy 2,50 zł, nie będzie miał wpływu na rynek. Dopiero taki spadek spowodowałby "uwolnienie" uwięzionych w okowach kredytu nieruchomości, które trafiłyby na rynek wtórny – kwituje analityk Home Broker.


Jaki wpływ na rynek mieszkaniowy w 2017 r. będzie miał program mieszkanie Plus?
Na razie niewielki. Adresatami programu jest grupa, która z jednej strony ma zbyt wysokie dochody dyskwalifikujące je z kolejki do mieszkania komunalnego, z drugiej – nie ma szans na typowy kredyt na komercyjnych warunkach. Z potrzeby chwili wynajmują mieszkania na wolnym rynku lub mieszkają w mieszkaniach wielopokoleniowych. Aby ułatwić im przejście na swoje i jednocześnie wspierać trend wynajmu mieszkań przygotowano projekt Mieszkanie Plus. Z punktu widzenia takich osób wydaje się to ciekawa opcja dojścia do własności. Myślę, że będzie nią zainteresowana większość beneficjentów programu. Z kolei mieszkania wynajmowane w ramach Funduszu Mieszkań na Wynajem nie mają na tyle atrakcyjnych stawek czynszowych, które spowodowałyby lawinę zainteresowania. To, co może przyciągać to stabilny, długoterminowy wynajem – uważa Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.