– Analizy mówią, że znowu pojawi się ożywienie w sektorze nieruchomości deweloperskich, związane z wejściem w życie programu rządowego "Mieszkanie dla Młodych". Dodatkowo gospodarki światowe zaczynają odbijać się po kryzysie, więc zapewne ceny nieruchomości będą szły do góry – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Sławomir Wrzosek z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu. – Na pewno część Polaków będzie czekała na program rządowy, będzie chciała korzystać z dopłat, bo za dopłatę – od 30 do 40 tys. zł w większych miastach, można sfinansować sobie remont mieszkania.

Do transakcji zachęcać mogą także spadające ceny kredytów hipotecznych. Obecnie mamy bowiem najniższe w historii stopy procentowe. 

 – Niskie stawki WIBOR powodują, że zwiększa się nam zdolność i to jest dobry moment dla klientów, którzy chcą nabyć nieruchomość, ponieważ ich zdolność kredytowa się zwiększa, dzięki temu mogą sobie pozwolić na większe mieszkanie czy na większy kredyt – tłumaczy ekspert.

Wynajem popłaca w dużych miastach

Zdaniem Sławomira Wrzoska warto też rozważyć nabycie nieruchomości w celach inwestycyjnych, np. z przeznaczeniem na wynajem. Ekspert zaznacza przy tym, że inwestycja może być opłacalna głównie w dużych miastach, szczególnie tam, gdzie jest wielu studentów.

 – Rynek nieruchomości wynajmowanych w dużych miastach związanych w dużym stopniu z obszarem akademickim na pewno będzie się cieszył dalej popularnością. Mamy tu przykład Warszawy, Krakowa, Wrocławia – mówi ekspert. – Na tym obszarze część klientów nabywa takie nieruchomości pod wynajem i dzięki temu zarabia dodatkowe środki.

Często sami studenci rozważają kupno mieszkania w ramach inwestycji. Należy jednak wziąć pod uwagę, że jej opłacalność będzie zależała zarówno od kosztów kredytu, jak i sytuacji finansowej kredytobiorcy.

 – Jest obecnie tendencja w większych miastach, że młode osoby przyjeżdżające studiować, np. dziennie, zastanawiają się, czy nie jest dobrym pomysłem nabycie nieruchomości i częściowo spłata kredytu najmem części tej nieruchomości – mówi Wrzosek.

W segmencie wynajmu, podobnie jak w segmencie sprzedaży, najdrożej jest w dużych miastach. Oznacza to, że średnia cena wynajęcia niedużego, dwupokojowego mieszkania kształtuje się w granicach od 1,1 tys. do 1,5 tys. zł. Najdrożej jest w stolicy, ale powyżej średniej zapłacimy też we Wrocławiu.

 – Od dłuższego czasu mówi się, że we Wrocławiu wynajem mieszkań jest jednym z najdroższych. Średnia cena za wynajem niedużego dwupokojowego mieszkania kształtuje się tu na poziomie 1650 złotych – dodaje Sławomir Wrzosek.

Niektórzy nabywają nieruchomości w miejscowościach wypoczynkowych. Niekiedy nawet zamieszkują w nich przez jakąś część roku, a w sezonie wynajmują je turystom.

 – Z reguły są to apartamenty dedykowane pewnej grupie klientów. Wielu klientów nabywa nieruchomości nad morzem, położone blisko kurortów – tłumaczy Sławomir Wrzosek.

Nieruchomości o podwyższonym standardzie cieszą się coraz większą popularnością, a popyt na nie zgłaszają nie tylko Polacy.

 – Mam tu na myśli apartamenty. Coraz częściej kupują u nas osoby z zachodniej części Europy czy też z innych państw. Polska, może po Euro 2012, cieszy się dużym zainteresowaniem i coraz częściej trafiają się takie transakcje – dodaje ekspert.