Jak informuje ”Gazeta Wyborcza”, rząd w ciągu czterech lat planuje wydać 5 mld zł na 20 tys. mieszkań, które potem będzie wynajmować z czynszem wyraźnie niższym od rynkowego. Pomysł ten pozwolić ma na rozwój rynku najmu i doprowadzić do spadku czynszów. Założeniem jest wynajmowanie mieszkań za cenę nieprzekraczającą 4 proc. ich wartości odtworzeniowej. O jakich kwotach mowa w przypadku popularnych mieszkań 50-metrowych?

Nawet o 60 proc. taniej niż dziś

Gdyby program działał dziś w Warszawie, to zmiana byłaby znacząca - czynsze w mieszkaniach zarządzanych zgodnie z rządowym programem wynosiłby zaledwie 901 zł miesięcznie. Dla porównania teraz przeciętny czynsz w przypadku takiego lokum szacuje się na 2120 zł miesięcznie, czyli ponad dwukrotnie więcej. 

Mniejsze byłby różnice w takich miastach jak Kraków, Poznań czy Wrocław. Te mogłyby wynieść nie więcej niż - odpowiednio - 742 zł, 803 zł i 708 zł miesięcznie. Teraz szacuje się je na 1590 zł, 1290 zł i 1700 zł miesięcznie. 

Nacisk na czynszówki

Rządowy pomysł czyni zadość tym, którzy już od dawna postulowali, że budżet nie powinien wspierać osób kupujących mieszkania na własność i korzystających z programów "Rodzina na swoim" czy "Mieszkanie dla młodych", tylko przenieść punkt ciężkości na rynek najmu. Dzięki temu z pomocy publicznej będą mogli skorzystać ubożsi obywatele, których dochody nie pozwalają na ubieganie się o kredyt na zakup mieszkania. 

To rozwiązanie ma pozwolić także na nadrobienie przepaści, która dzieli Polskę od Europy zachodnią. Eurostat szacuje, że w Polsce jedynie 3,5 obywateli zaspokaja swoje potrzeby mieszkaniowe, kiedy mowa o najmie. Dla porównania, średnia unijna to 18 proc., a dla zachodnich sąsiadów to 39,9 proc.

Ale wyższa podaż mieszkań na wynajem doprowadziłaby nie tylko do większej mobilności obywateli, którym łatwiej byłoby podjąć decyzję o przepradzce w poszukiwaniu pracy, ale też doprowadziłaby do spadku stawek za najem. Dziś w dużych miastach statystyczni single wynajmujący kawalerkę wydają na nią nawet ponad połowę miesięcznego wynagrodzenia. Na Zachodzie to dwa-trzy razy mniej.

Poczekamy na ustawę 

Jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach, przekonują jednak analitycy Home Broker. Problem w tym, że póki co nie jest znany żaden oficjalny dokument, który szczegółowo tłumaczyłby zasady działania nowego programu.

Nieoficjalnie wiadomo z kolei, że rządowe czynszówki będą dostępne głównie w największych miastach, a program ruszyć miałby nie wcześniej niż za rok.