Średnie stawki, za jakie właściciele wystawiali swoje lokale, spadły w 17 z 18 analizowanych miast. Najbardziej poszły w dół w Białymstoku - o 0,8 proc. . Najmniej, bo o 0,1 proc. w: Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Sopocie i Szczecinie.

Z kolei w ujęciu kwotowym największy spadek zanotował Poznań - średnia cena ofertowa za mkw. spadła w ciągu miesiąca o 44 zł.

Okazuje się jednak, że mimo spadku cen mieszkań, maleje grono klientów zainteresowanych ich zakupem. - Wielu odkłada bowiem decyzje w przekonaniu, że ceny nadal będą spadać i najbliższy czas zamiast na poszukiwania lepiej spożytkować na letni wypoczynek -  wskazują analitycy portalu Domy.pl. I przekonują, że to najtańsze, a wiec wydawałoby się najbardziej przystępne kawalerki nie cieszą się już takim powodzeniem jak przed kilkoma laty.

Teraz jednopokojowy lokal chce kupić tylko 8,2 proc. klientów. To prawie dwa razy mniej niż pięć lat temu, w szczytowym okresie boomu.

Jak wynika także z twardych danych klienci, którzy szukają mieszkania dla siebie (a nie jako inwestycję pod wynajem), wybierają lokale większe. Kompaktowego, dwupokojowego mieszkania szuka blisko co drugi klient (49,4 proc.).

Więcej niż co trzeci klient zainteresowany jest z kolei zakupem większego lokum - z trzema pokojami (34,6 proc.), a blisko 8 na 100 chce kupić lokal z minimum 4 pokojami (7,8 proc.).

To oznacza tym samym, że na stosunkowo duże i drogie mieszkania jest teraz pięć razy więcej chętnych niż na małe i tanie kawalerki.