W czwartek Rada Warszawy ostatecznie zadecyduje o planach zagospodarowania przestrzennego w rejonie ul. Poznańskiej. To oznaczałoby zakończeniu procedur, które trwają od sześciu lat i, po drugie, ukrócenie "widzimisię urzędników, którzy orzekali o tym, co postanie w tak newralgicznym miejscu jak Śródmieście Południowe" – tak pisały jeszcze kilka dni temu krajowe media, wyjaśniając przy tym, że za każdym razem inwestorzy muszą się starać o decyzję o warunkach zabudowy.

Dotychczasowy brak planu zagospodarowania miejscowego powodował niską przejrzystość procesu wydawania decyzji urzędniczej – ocenia dla Dziennik.pl Maciej Kłos, dyrektor handlowy firmy doradztwa inwestycyjnego International Business Advisors. Zbyt duża swoboda urzędników do wydawania i podejmowania tak poważnych decyzji może prowadzić do nieprawidłowości, a także stawia urzędników przed różnego rodzaju pokusami – uważa.

Drapacz obok drapacza kontra...

A co zakłada ostatnia wersja projektu? Że w Śródmieściu Południowym miałyby powstać wieżowce dochodzące nawet do 235 metrów – najwyższy stanąć miałby w okolicach 170-metrowego hotelu Marriott (wysokość razem z iglicą). I tak np. Bank PKO BP planuje wybudować drapacz chmur na rogu ulic Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej o wysokości 106 metrów, spółka BBI Development w narożniku ul. Emilii Plater i Nowogrodzkiej, dokładnie na terenach archidiecezji warszawskiej – 170-metrowy budynek Roma Tower, z kolei miasto, jako właściciel terenu po liceum im. Klementyny Hoffmanowej – dwie wieże dochodzące do 160 i 180 metrów. Na tym jednak nie koniec: 230-metrowy wieżowiec mógłby też powstać u zbiegu Al. Jerozolimskich i ulicy Chałubińskiego, a 220 metrowy budynek – na południe od Elektrimu. Dokument zakłada przy tym przebudowę kilkudziesięciu kamienic.

Jak przekonują deweloperzy na uchwaleniu planów zyskaliby wszyscy, także finansowo – tylko z tytułu podatków Warszawa mogłaby liczyć na wpływy w wysokości około 8 mln zł rocznie. To też olbrzymia szansa dla rozwoju stolicy. Szczególnie, że powstanie nowoczesnej powierzchni biurowej, to realne działanie na pozyskanie międzynarodowych firm – przekonują jedni inwestorzy, podczas gdy inni dodają: Ten rejon Warszawy to najbardziej naturalne miejsce na powstanie City. Krzyżują się szlaki komunikacyjne. Są też m.in. Dworzec Centralny, metro, tramwaje…

"Warszawa – jak każda nowoczesna metropolia – musi mieć funkcjonalne centrum, które będzie miejscem pracy dziesiątek tysięcy mieszkańców miasta" – piszą też w oświadczeniu Michał Michałowski z Warszawskiego Forum Samorządowego i Magda Zdyra z Federacji Młodych Socjaldemokratów Warszawa. "Będzie to ze znacznie większą korzyścią dla wszystkich niż tworzenie takich stref w innych miejscach, na wzór choćby Służewca przemysłowego, które stało się symbolem nieprzyjaznego dla mieszkańców i osób tam pracujących wiecznie zakorkowanego kawałka Warszawy", zastrzegają przy tym.

... "Warszawa to nie Dubaj"

Uchwalenie planu zabudowy Śródmieścia Południowego nie wszystkim się jednak podoba. Sprzeciwia się temu kilka stołecznych stowarzyszeń – przedstawiciele Miasto Jest Nasze
wskazują np., że dokument uwzględniałby tylko interes deweloperów ("Warszawa to nie Dubaj!", jak przekonują), "rozsadziłby skalę zabudowy" i zniszczyłby historyczny charakter dzielnicy – wieżowce miałby wyrosnąć w bliskim sąsiedztwie secesyjnych kamienic, które przetrwały m.in. powstanie warszawskie i budowę Pałacu Kultury i Nauki.

Aktywiści z Warszawskiego Alarmu Smogowego podnoszą z kolei, że powstanie drapaczy chmur miałoby doprowadzić do zakorkowania miasta i w konsekwencji do większego skażenia środowiska.

Z tym ostatnim argumentem nie zgadza jednak część ekologów, co potwierdzają też dane Inspektoratu Ochrony Środowiska – pokazują, że największym źródłem zanieczyszczeń powietrza w Warszawie są domowe piece węglowe i te opalane drewnem. To tłumaczy też, dlaczego najczęściej przekroczone są normy zanieczyszczeń w sezonie grzewczym, a najgorsze jest powietrze w okolicach osiedli domów jednorodzinnych na obrzeżach miasta.
Potwierdza to także Roczna Ocena Jakości Powietrza za 2014 rok – wynika z niej, że największą liczbę dni z przekroczonym dopuszczalnym poziomem pyłu PM10 – to inaczej mówiąc, mieszanina cząstek zawieszonych w powietrzu – odnotowano w Wilanowie, a nie w centrum miasta.

Ostateczne decyzje dotyczące projektu planu stołeczni radni mogą podjąć jeszcze na ostatniej przed wakacjami sesji.

O tym, że w Śródmieściu Południowym miałyby powstać wysokie budynki wiadomo od lat 70. ubiegłego wieku. Takie informacje można też znaleźć m.in. w stadium zagospodarowania z 2006 r. i pierwszym projekcie zagospodarowania przestrzeni Śródmieścia Południowego z 2011 r.