Do 10 maja z budżetu programu Mieszkanie dla Młodych na 2015 r. wykorzystane zostało nieco ponad 219 mln zł. To niecałe 31 proc. z 715 mln zł, które rząd może w tym roku przeznaczyć na dopłaty do kredytów zaciąganych przez młodych singli i rodziny na kupno nowego lokum. Z analizy, którą dla DGP przeprowadził Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD), wynika, że bez zmian w ustawie o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi wykorzystanie tegorocznego budżetu MdM będzie niewiele większe.

– Wyniesie około 45 proc. – szacuje Konrad Płochocki, dyrektor generalny PZFD.

Wynika to z braku odpowiedniej liczby mieszkań w ofercie deweloperów spełniających warunki programu. Poza limitami cenowymi i powierzchniowymi muszą to być lokale, których budowa zakończy się jeszcze w tym roku. Rządowe wsparcie jest bowiem wypłacane przy ostatniej transzy kredytu, czyli kiedy mieszkanie lub dom są już gotowe. Wcześniej, na podstawie tej samej metody, PZFD trafnie przewidział, że niewykorzystana zostanie większość pieniędzy przeznaczonych na dopłaty w 2014 r. i z 600 mln zł budżetu do kasy państwa wróci nawet do 400 mln zł.

Szansą na lepsze wykorzystanie MdM w tym roku są zmiany, które w ustawie chce przeprowadzić Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Propozycje, nad którymi pracuje obecnie Sejm, to m.in. zwiększenie dofinansowania dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci. Dla osób i rodzin wychowujących co najmniej troje dzieci zniesiony ma być także warunek kupna w ramach MdM pierwszego własnego mieszkania i limit wieku dla rodziców. Dopłatę do wkładu własnego będzie można też uzyskać przy kupnie lokalu budowanego przez spółdzielnie mieszkaniowe. Obserwatorzy rynku zaznaczają, że nawet przy tych zmianach trudno będzie w tym roku w całości wykorzystać limit, a rząd na MdM znów zaoszczędzi.

– Gdyby propozycje ministerstwa zaczęły obowiązywać od początku II półrocza, to wykorzystanie środków na MdM w 2015 r. nie przekroczy 55 proc. Urośnie, ale będzie to wynikało w głównej mierze z większych dopłat dla rodzin z dziećmi, a nie większej liczby transakcji dzięki rozszerzeniu grupy beneficjentów programu na rodziny wielodzietne czy spółdzielnie – ocenia Konrad Płochocki.

Także zdaniem Marcina Krasonia, analityka Home Broker, rodzin wielodzietnych kupujących w MdM będzie tak mało, że ich wpływ na wykorzystanie dopłat będzie śladowy. Głównie z powodu braku zdolności kredytowej. – Te rodziny, które są w dobrej sytuacji finansowej, nie kupią mieszkania spełniającego warunki MdM, bo 85 mkw., które maksymalnie ze wsparciem państwa mogą kupić, będzie dla nich za małe. A tych, którzy chcieliby w takim mieszkaniu zamieszkać, na zaciągnięcie kredytu nie stać. Średni miesięczny dochód na osobę w rodzinie z trojgiem dzieci wynosi bowiem, według danych GUS, 455 zł. A większość ma do dyspozycji jeszcze mniej pieniędzy – tłumaczy. Do końca kwietnia rodziny wielodzietne w ramach MdM podpisały 48 umów kredytowych.

Jeśli chodzi o spółdzielnie, problemem jest to, że w skali kraju budują mało. W ciągu ostatnich 12 miesięcy zaczęły stawiać 1,4 tys. lokali wobec 70,9 tys. deweloperów.

– Ze względu na znaczny spadek udziału budownictwa spółdzielczego w ogólnej produkcji mieszkań w Polsce jego wpływ na wykorzystanie środków z programu i zwiększenie aktywności spółdzielni będzie znikomy. Na MdM skorzystają nieliczne spółdzielnie, których zarządy i członkowie nie boją się podejmować ryzyka nowych inwestycji – potwierdza Edyta Zielonka, pełnomocnik zarządu ds. organizacyjno-prawnych w warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Lazurowa. Udało się tam przekonać członków do rozpoczęcia nowych inwestycji – pierwszych od lat 70. To budynki mieszane, z lokalami spółdzielczymi i sprzedawanymi z zyskiem na zasadach deweloperskich. W pierwszej inwestycji spółdzielnia sprzedała już wszystkie mieszkania. W drugiej ma powstać ponad 200 mieszkań.

– Jeśli prace nad nowelizacją MdM będą szły na tyle szybko, że na etapie sprzedaży lokali w naszej nowej inwestycji będziemy wiedzieli, jak będzie wyglądać wsparcie rządu dla kupujących lokale budowane przez spółdzielnie, na pewno będziemy tym faktem zachęcać potencjalnych nabywców – zapowiada Edyta Zielonka.

Rząd zakłada, że znowelizowane przepisy o MdM wejdą w życie w drugiej połowie 2015 r. Data ta zależy jednak od przebiegu prac nad projektem nowelizacji w parlamencie. Na razie jest on w rękach specjalnej podkomisji, przy czym jej przewodnicząca Bożenna Bukiewicz z Platformy Obywatelskiej wskazuje, że w praktyce prace dopiero zaczynają nabierać tempa i wszystko, jak określa, jeszcze trochę potrwa. Prace nad nowelizacją może dodatkowo wydłużyć bój strony rządowej z opozycją, która chce objąć MdM-em także rynek wtórny. Obecnie można bowiem kupować w ramach tego programu tylko nowe mieszkania i domy. Z wypowiedzi MIR wynika jednak, że do dopłat do lokali używanych raczej nie da się przekonać. Ministerstwo wskazuje, że finansowanie kupujących na rynku pierwotnym pomaga m.in. w likwidacji deficytu mieszkaniowego oraz stymuluje inwestycje i zatrudnienie w sektorze budowlanym.

– Wobec ograniczonej puli pieniędzy w budżecie, którą można wydatkować na program MdM, rząd konsekwentnie opowiada się za najefektywniejszym wydatkowaniem tych środków w celu kreowania pozytywnych zmian dla mieszkalnictwa i dla gospodarki. Wsparcie rynku wtórnego nie tworzy nowych mieszkań i rodzi ryzyko wzrostu cen rynkowych. I naraża beneficjentów na wyższe koszty utrzymania mieszkania ze względu na jego niższe parametry energetyczne – wskazuje Piotr Popa, rzecznik MIR.

Deweloperzy oczywiście woleliby utrzymanie obecnie obowiązujących zasad.

Inaczej do pomysłu rozszerzenia MdM na rynek wtórny podchodzą agencje nieruchomości. Marcin Jańczuk z Metrohouse przyznaje, że byłoby to oczywiście rozwiązanie korzystne m.in. dla pośredników. Ale przede wszystkim pomogłoby w pełnym wykorzystaniu budżetu MdM i likwidacji nierówności w dostępie do programu.

Bo, jak tłumaczy, teraz pokrzywdzone są te osoby, które mieszkają w rejonach, gdzie rynek deweloperski nie istnieje – czyli w większości mniejszych polskich miast. One na wsparcie państwa nie mają szans.