Eksperci z firm Expander i Szybko.pl przygotowali obszerny raport dotyczący sytuacji na rynku wtórnym w III kwartale 2008 r. Przyjrzeli się kredytom i cenom mieszkań z drugiej ręki.


Coraz trudniej o pieniądze

Raporty o rynku nieruchomości coraz częściej wspominają o kryzysie gospodarczym, który rozlewa się na cały świat. Niestety dla osób które myślą o zakupie nieruchomości nie są to dobre wiadomości. Banki będą musiały bowiem ograniczać pożyczki.

Specjaliści z Expandera zaobserwowali, że jeszcze w lipcu i sierpniu oprocentowanie kredytów hipotecznych nie zmieniało się. Jednak już w drugiej połowie września znacząco wzrosło. Oznacza to, że trzeba będzie płacić większe raty. Banki stają się też bardziej ostrożne i co za tym idzie mniej elastyczne.

Jeszcze kilka miesięcy temu klienci mogli z bankami negocjować warunki na jakich udzielane były pożyczki. Duża konkurencja powodowała, że można było uzyskać lepsze od standardowych warunki. Specjaliści Expandera zauważają jednak, że te czasy już minęły. Co więcej coraz trudniej uzyskać kredyt bez wkładu własnego. Jako przykład eksperci wymieniają Dombank, który udzielał pożyczek nawet na 130 proc. wartości nieruchomości. Dziś można w nim uzyskać pożyczkę tylko na 90 proc. Podobne ograniczenia wprowadzają też inne banki.


Rynek wtórny jest stabilny

Problemy z zaciągnięciem kredytu przekładają się na ograniczenie możliwości zakupowych klientów. Co ciekawe jednak, specjaliści z Szybko.pl starają się uspokajać i zaznaczają, że mimo spadków cen mieszkań z drugiej ręki (np. w Warszawie mieszkania w porównaniu z ubiegłym rokiem są tańsze średnio o 2,1 proc.) nie przewidują załamania.

"Dotychczasowe spadki cen w Polsce są nadal nieznaczne w porównaniu z 20 czy 50 proc. przeceną jaka miała miejsce w Stanach czy w Wielkiej Brytanii. Warto również powtarzać, iż nie wszystkie nieruchomości straciły na wartości" - piszą w raporcie analitycy.

Zauważają też, że pomimo kryzysowej sytuacji na światowych rynkach finansowych polski rynek nieruchomości jest w miarę stabilny i nie widać na nim oznak paniki. Jednocześnie jednak zaznaczają, że nie ma już nadziei na jesienne ożywienie na rynku.


Mimo spadków wciąż jest drogo


Okazuje się, że klienci mimo spadających cen wcale nie mają łatwego życia. Średnia cena wywoławcza w stolicy według specjalistów Szybko.pl wynosi 8 889 zł. To wcale niemało. Warto jednak zauważyć, że większość sprzedających jest skłonna do negocjacji cen. Dane pochodzące z różnych agencji, które publikuje Dziennik pokazują wyraźnie, że cena transakcyjna często jest niższa od wywoławczej o kilka do kilkunastu procent.

Analitycy z Szybko.pl zauważają też, że topnieje liczba mieszkań najtańszych (w cenie do 6 tys. zł i pomiędzy 6 a 7 tys. zł). Największy udział w ogólnej puli ofert mają mieszkania w cenie pomiędzy 8 a 9 tys. zł. (33,5 proc.). Udział nieruchomości w cenie od 7-8 tys. zł wynosi 21,7 proc., a niemal 24 proc. ofert ma cenę w przedziale 9-10 tys. zł. Widać więc wyraźnie, że osobom o niższych dochodach ciężko będzie znaleźć ciekawe propozycje.


Bez paniki

Analitycy starają się uspokoić zarówno przyszłych klientów jak i właścicieli nieruchomości. Podkreślają w raporcie, że mimo gorszej sytuacji na rynku kredytów, część banków stara się upraszczać procedury i w miarę szybko udzielać kredytów. I mimo, że przed nami kolejne spadki cen to analitycy są optymistami.

"Jeśli rozpatrujemy długą, kilkuletnią perspektywę to w obliczu bardzo kiepskich wskaźników opisujących sytuację mieszkaniową w Polsce, można nadal liczyć na duży popyt na mieszkania" - piszą w raporcie.