W sytuacji gdy nawet na niewielkie mieszkanie trzeba wydać kilkaset tysięcy złotych, a rynek nie gwarantuje szybkiego wzrostu wartości lokum, o potencjalnego kupującego naprawdę trudno.

O inwestorach spekulacyjnych, którzy podgrzewali atmosferę, na jakiś czas trzeba zapomnieć. Za lokalami rozglądają się dziś ci, którzy chcą kupić na własne potrzeby.

Tacy klienci muszą się przyjrzeć upatrzonemu mieszkaniu ze wszystkich stron zanim zdecydują się na wyprawę do notariusza. Na ich zachcianki skazani są więc sprzedający i agenci pośredników.

"Obecnie klient wymaga obsługi adekwatnej do tempa rynku, bez pośpiechu i uważnie. Im bardziej urozmaicona prezentacja oferty, przyjemniejsza obsługa i przeświadczenie klienta o poświęconej mu należytej uwadze i pracy, tym większa szansa, że zakupi mieszkanie" - czytamy w najnowszym raporcie Szybko.pl i Expandera.

Jeszcze przed rokiem agenci nieruchomości nie narzekali na brak chętnych do zakupów, teraz jest o nich znacznie trudniej.

"Analizując ostatnie 9 miesięcy na wtórnym rynku nieruchomości można bardzo wyraźnie odczytać nastrój jaki na nim panuje. Stabilizacja cen z tendencjami do spadków, szczególnie w ostatnim okresie, jest reakcją na zastój jaki panuje na rynku. Spadek cen może zachęcić do zakupów, jednak nie należy liczyć już na skierowanie rynku na tory, którymi podążał podczas okresu „gorączki zakupowej" - twierdzą autorzy raportu.

W sytuacji, gdy coraz trudniej o kupca pojawiają się nowe metody łowienia potencjalnych zainteresowanych. Coraz większa role odgrywa w tym internet.

Agencje nieruchomości, deweloperzy czy portale internetowe bombardują skrzynki mailowe dziesiątkami ofert. Portale nieruchomościowe uruchamiają też nowe usługi mające umożliwić umieszczanie ogłoszeń w sposób łatwiejszy i pozwalający na atrakcyjniejszą ekspozycję.

Sprzedający zaadaptowali dla swoich celów również popularne serwisy społecznościowe pozwalające na umieszczanie plików multimedialnych. Dzięki temu w internecie bez trudu można znaleźć nie tylko filmy reklamowe deweloperów czy agencji nieruchomości.

Z tej formy reklamy korzystają też coraz częściej osoby, które sprzedają na własną rękę.

Zanim jednak filmik lub zdjęcie z prezentujący prywatne lokum wystawione na sprzedaż trafi do internetu pamiętać trzeba o częściowym przynajmniej uporządkowaniu lub odświeżeniu lokalu. Nawet przy niewielkich nakładach na ten cel pozwoli to uatrakcyjnić ofertę i daje szanse na szybsze zwrócenie uwagi przez potencjalnych kupców.

Jest jeszcze jeden argument, który przemawia za tym rozwiązaniem. Można w ten sposób uniknąć często niezbyt wybrednych komentarzy internautów.