Czy rdzenni Warszawiacy kupują mieszkania w podwarszawskich miejscowościach? Rafał Grudzień, prezes agencji PL Nieruchomości twierdzi, że tak.

"Aglomeracja warszawska dynamicznie się rozrasta, poprawia się komunikacja, a ceny w miejscowościach ościennych nie dogoniły jeszcze średnich warszawskich. Dlatego mniejsze miejscowości kuszą coraz większą liczbę klientów" - twierdzi Rafał Grudzień.

Innego zdania jest Piotr Krupa z Krupa Nieruchomości. "Warszawiacy z krwi i kości raczej nie wyprowadzają się ze stolicy" - mówi. "Ktoś kto ma mieszkanie w Warszawie, nie zamieni go na inne poza miastem. Ci, którzy decydują się na przeprowadzkę, pod uwagę biorą jedynie domy lub apartamenty w prestiżowych okolicach o wysokim standardzie" - dodaje.

Różnica zdań między pośrednikami wynika tu ze spojrzenia na różne grupy klientów. Osoby liczące na poprawę warunków mieszkaniowych nie zdecydują się na wyprowadzkę do blokowiska położonego 40 km. od centrum. Za to w innej sytuacji znajdują się klienci poszukujący pierwszego mieszkania. Dla nich liczy się przede wszystkim cena.

Lokali o wysokim standardzie warto szukać w Konstancinie, Aninie, czy też Radości. Jednak ich ceny osiągają tam bardzo wysoki pułap.

"Przykładem może być ponad stumetrowy apartament, w Radości. Jego cena jest niebagatelna, bo wynosi 870 tys. zł" - mówi Piotr Krupa. "Inne lokum o wysokim standardzie znajduje się w Aninie. Jest to nieruchomość o powierzchni 87 mkw, którą wyceniono na 817 tys. zł" - dodaje.

Warszawski pośrednik twierdzi, że mniej prestiżowe miejscowości popularne są głownie wśród przyjezdnych, którzy z Warszawą związali życie zawodowe.

"Za cenę kawalerki w stolicy można kupić pod Warszawą dwu lub trzypokojowe lokum" - mówi Piotr Krupa. Najważniejszym kryterium w wyborze miejsca jest oczywiście komunikacja. Według Rafała Grudnia w tej chwili dużą popularnością cieszą się Grodzisk Mazowiecki, Żyrardów, Wołomin oraz Mińsk Mazowiecki. Piotr Krupa wymienia jeszcze Pruszków, Nadarzyn i Legionowo.

W tych miejscowościach dominuje zabudowa z segmentu popularnego. Ale popularnego wcale nie znaczy, że znacznie tańszego od nieruchomości w bardziej oddalonych od centrum stolicy dzielnicach.

"Średnia cena metra w Grodzisku Mazowieckim wynosi 5-6 tys. zł. Trochę taniej jest w Żyrardowie. Tam trzeba przygotować się na wydatek rzędu od 4 do 5 tys. zł" - mówi Rafał Grudzień.

Za metr w Wołominie zapłacimy średnio 4,5 do 5 tys. zł, natomiast w Pruszkowie od 4,5 do nawet 6 tys. zł za mkw. A w takich cenach można już szukać mieszkań na np. Białołęce.

Pośrednicy wróżą podwarszawskim miejscowością złote czasy. "Popularność okolicznych miasteczek będzie rosła" - przewiduje Piotr Krupa. "Ceny nadal są konkurencyjne, a komunikacja coraz lepsza" - dodaje.

Najtańsze dzielnice stolicy

Średnie ceny ofertowe mieszkań z drugiej ręki wciąż wydają się wysokie. Często jednak nie wato kierować się ich poziomem prezentowanym w raportach. Dlaczego? W każdym przypadku sprzedający są gotowi na negocjacje i w efekcie na duże obniżki. W dzielnicach ościennych sięgają nawet 10 do 15 procent.

Według statystyk portalu nieruchomościowego Oferty.net najtaniej jest w Rembertowie. Tam za metr w lutym sprzedający żądali średnio 7,7 tys. zł. Na drugim miejscu znalazł się Targówek ze średnią ceną za metr na poziomie 7,8 tys. zł. Kolejna dzielnica to Wesoła. Metr wyceniony został średnio na 7,9 tys. zł. Na czwartej pozycji znajduje się Białołęka, gdzie za metr właściciele oczekują średnio 7,9 tys. zł.