W 2011 r. co trzeci klient Home Brokera kupił lokal od dewelopera. Firma szacuje, że w 2012 r. udział ten wzrośnie do 40 proc.

Chcemy przełożyć na rynek nieruchomości ideę grupowego, tańszego zakupu usług i towarów. To doskonały moment. Mimo zaostrzenia warunków przyznawania kredytów hipotecznych chętnych do zakupu mieszkań nie brakuje – mówi Damian Milibrand, prezes Home Brokera, pośrednika na rynku nieruchomości mieszkaniowych.

Klienci są jednak bardziej wymagający. Dłużej zastanawiają się nad zakupem mieszkania i są nastawieni na łapanie okazji cenowych, których ostatnio jest więcej.

Na przełomie 2011 i 2012 r. deweloperzy stali się bardziej skłonni do negocjowania cen. To zamierzamy wykorzystać – dodaje Rafał Liponoga, odpowiedzialny za współpracę z deweloperami w HB.

Od stycznia w HB pracują traderzy rynku pierwotnego. Ich zadanie to pozyskiwanie od deweloperów dużych pakietów mieszkań na sprzedaż za pośrednictwem firmy. Ale tylko pod warunkiem że udzielą na nie atrakcyjnego rabatu. Potem informacja o tańszych mieszkaniach z tych pakietów trafia do wybranych klientów z bazy firmy.

Mamy dużą bazę potencjalnych kupców. W 2011 r. nasze placówki odwiedzało miesięcznie średnio 10 tys. osób. Na dodatek przy perspektywie szybkiej sprzedaży dużej liczby mieszkań możemy wynegocjować znacznie większe zniżki niż pojedynczy klient, który raczej nie wynegocjuje więcej niż 3-, 4-proc. – dodaje Rafał Liponoga.

Pierwsze transakcje już zostały zawarte. W ciągu tygodnia w ten sposób sprzedało się 20 mieszkań w Warszawie, 10 w Poznaniu i 18 we Wrocławiu.

Deweloperom takie transakcje dają szanse na zwiększenie tempa przedsprzedaży, dzięki czemu szybciej osiągają np. poziom, który umożliwia wypłatę kredytu na finansowanie inwestycji. Niektóre firmy z kolei sprzedają, aby zamknąć inwestycję, a jeszcze inni dlatego, że po prostu potrzebują gotówki na rozliczenia.

Liponoga nie zdradza, jakie upusty firma do tej pory wynegocjowała z deweloperami. Ci zresztą też nie chcą się chwalić, że część mieszkań w inwestycji sprzedają po cenach niższych od oficjalnych. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że część klientów, która kupiła już lokale po wyższych cenach, zrezygnuje z nich, aby kupić inne taniej. Kary za zerwanie umowy nie przekraczają zwykle 5 proc. ceny lokalu.

Pojedynczy klient może zwykle wynegocjować 3-, 4-proc. upust.