Oferty deweloperów budujących segmenty i osiedla domów jednorodzinnych są coraz atrakcyjniejsze. To efekt coraz większej liczby inwestycji tego typu. Ofert przybywa także na rynku wtórnym.

Tylko w bazie danych agencji Metrohouse znajduje się obecnie prawie 10 tys. domów, czyli o niemal 60 proc. więcej niż o tej samej porze w roku 2008. Podobnie jest niemal u wszystkich większych pośredników. Liczba chętnych na zakup domów maleje z kwartału na kwartał. Z grupy potencjalnych kupców odpadli przede wszystkim ci, którzy jeszcze 3-4 lata temu zdecydowaliby się dom, bo budowa wychodziła taniej niż zakup mieszkania w bloku.

W latach 2007-2008 za równowartość nowego M4 na warszawskim Wilanowie czy Żoliborzu można było kupić dom oddalony o 20-30 km od Pałacu Kultury. Dziś, gdy ceny mieszkań w mieście spadły o kilkanaście procent, mniej zamożni wybierają tańsze lokum, np. w wielkiej płycie. Można je kupić już za 5-6 tys. zł za metr kw., co oznacza, że 50-metrowy lokal kosztuje ok. 250-300 tys. zł. Jeszcze trzy lata temu trzeba było zapłacić ok. 350 tys. zł.

Rok 2012 zapowiada się pod tym względem jeszcze gorzej. Wprowadzenie rekomendacji S, która obniży zdolność kredytową wielu osób sprawi, że liczba klientów jeszcze bardziej się skurczy. – Niektórzy deweloperzy sprzedają gotowe już inwestycje niemal po kosztach, aby tylko się ich pozbyć – mówi Bartosz Turek, analityk z Home Broker.

Firma Barc z Warszawy obniżyła cenę wszystkich segmentów w Wawrze o 200 tys. zł. Najtańszy kosztuje teraz niespełna 800 tys. zł, czyli kilkanaście procent mniej niż jeszcze pół roku temu. Taniej sprzedaje też m.in. Dom Development czy Robyg budujący domy w okolicach Wilanowa.

Na rynku wtórnym też przeceny. Trzyletni dom o powierzchni 140 m kw. w Skrzeszewie pod Legionowem można kupić za ok. 350 tys. zł. Rok temu właściciel żądał za niego 400 tys. zł. W Markach czy Radzyminie przebiera się w nieruchomościach ze sporymi działkami w przedziale 500-600 tys. zł. Trzy lata temu ceny były o 100 tys. zł wyższe.

Ale nie tylko stolica się wyprzedaje. Duże obniżki widać w Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, a nawet Białymstoku. Skala przecen zależy od powierzchni i lokalizacji nieruchomości. – Najtrudniej znaleźć chętnych na domy powyżej 200 m kw., ze słabym połączeniem z centrum – mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Analitycy zwracają jednak uwagę, że są lokalizacje, w których ceny spadają nieznacznie. Do takich miejsc należy m.in. Żoliborz Oficerski, czy niektóre części Mokotowa w Warszawie.