Miasta przed końcem roku śrubują wysokość opłat za użytkowanie wieczyste. Lokatorzy i przedsiębiorcy w całej Polsce otrzymują lub za chwilę dostaną wypowiedzenia starych umów. Zaskoczeni skalą podwyżek, zalewają teraz wnioskami samorządowe kolegia odwoławcze.

Pism od urzędów w sprawie nowych stawek opłat za użytkowanie wieczyste powinni spodziewać się przede wszystkim właściciele nieruchomości, których gminy nie wyceniały od kilku lub kilkunastu lat. Ich wyceny są, zdaniem urzędników, najbardziej nieaktualne. – Jeśli z przeprowadzonych operatów wynikać będzie konieczność podniesienia opłat, to stanie się to dość szybko. Trudno powiedzieć, jak wysoka będzie podwyżka – mówi nam Anna Szpytko, rzecznik prasowy urzędu miasta w Poznaniu.

Wiele innych miast podjęło już decyzje o skali podwyżek.

– Opłata w 2012 r. dla gruntów stanowiących wartość miasta wzrośnie o blisko 20 proc. – mówi Dariusz Czapla z urzędu miejskiego w Katowicach. Nieoficjalnie wiadomo, że średnio o tyle samo opłaty podniesie Warszawa. – Wysłaliśmy już kilka tysięcy wypowiedzeń starych umów – zdradza nam pracownik Zarządu Mienia Skarbu Państwa w Warszawie. Także Lublin i Kraków wysyłają pisma do mieszkańców. – Do 30 listopada miasto skierowało niemal 5,6 tys. wypowiedzeń do użytkowników wieczystych – tłumaczy Kinga Sadowska z krakowskiego magistratu. Duże podwyżki (procentowo) planuje Białystok. – Wysłaliśmy 2159 wypowiedzeń. Opłaty wzrosną średnio o 120 proc. – podaje Ewa Kasprowicz z departamentu skarbu. Podobnie jest w Opolu. Samorząd, który ostatnie aktualizacje opłat przeprowadził w 2006 r., zafunduje 100-proc. podwyżki w dwóch z czternastu dzielnic miasta. Takie same podwyżki szykuje Bydgoszcz.

Powody do niepokoju mogą mieć też zielonogórscy przedsiębiorcy. W ich przypadku opłaty mają wzrosnąć nawet trzykrotnie. Wiele nieruchomości było niewycenianych przez kilkanaście lat. – Lokatorów na razie zostawiamy w spokoju – mówi nam pracownik urzędu miejskiego. Wrocław nie określa, o ile wzrosną roczne opłaty. – Nie można podać średniej kwoty, bo jest ona inna dla każdej nieruchomości i zależy od jej wyceny przez rzeczoznawcę – twierdzi Julia Wach z wrocławskiego magistratu.

Cykl podwyżek wiele samorządów zaczęło w ub.r., zaraz po wyborach rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich. I zanosi się na to, że w przyszłości będzie to jedno ze źródeł szukania przez samorządy większych dochodów.

Zaskoczeni wysokością nowych opłat użytkownicy wieczyści zaczęli masowo składać wnioski do samorządowych kolegiów odwoławczych. – Do tej pory spłynęły 1163 wnioski. To więcej niż w całym zeszłym roku, napływają kolejne – mówi Teresa Pielesz z SKO w Katowicach. Dodaje, że niektóre dotyczą podwyżek rzędu 600 proc. – Z reguły jednak przedmiotem zaskarżenia są małe wzrosty opłat, np. z 8 do 50 zł rocznie – zaznacza. Mimo to nie brakuje przykładów wzrostów, które znacznie bardziej uderzą po kieszeni użytkowników wieczystych. – Moją nieruchomość gruntową wyceniono na 600 tys. zł, o jedną trzecią więcej w porównaniu z wyceną z 2007 r. Podwyżka tłumaczona jest wzrostem cen nieruchomości. To absurd, bo wiadomo, że ceny spadają – skarży się mieszkaniec warszawskiego Mokotowa. W efekcie za 300-metrową działkę będzie w przyszłym roku płacić 6 tys. zł zamiast 3 tys. zł.

Podwyżki będą wchodzić w życie stopniowo. Zgodnie z obowiązującymi od października zmianami w ustawie o gospodarce nieruchomościami będą rozłożone na trzy lata. W przyszłym roku opłata może być co najwyżej dwukrotnie większa od dotychczasowej, a w kolejnych latach będzie sukcesywnie podwyższana do ustalonej wysokości.


DGP radzi

Jeśli nie zgadzamy się z nową stawką opłat za użytkowanie wieczyste, mamy prawo złożyć wniosek do samorządowego kolegium odwoławczego.

Jeśli opłata jest zbyt uciążliwa, osoba fizyczna może uzyskać 50-proc. bonifikatę, po złożeniu wniosku do organu wypowiadającego (np. urzędu dzielnicy). Warunkiem jest wynagrodzenie na osobę w rodzinie nieprzekraczające 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.

Opłatę można rozłożyć na raty. W tym celu trzeba złożyć wniosek najpóźniej do dwóch tygodni przed terminem płatności.

Więcej na www.forsal.pl