Mieszkaniowy rekord. Teraz czas na spadki
W 2010 r. Polacy wydali na mieszkania 14,5 mld zł. W tym, choć ceny lokali spadają w dół, rekordu nie będzie.
- Kupujesz mieszkanie u dewelopera? Będziesz lepiej chroniony
- Rynek mieszkaniowy czeka stagnacja?
- Bruce Willis zamieszka we Wrocławiu
- Deweloperzy walczą o klienta. Nietypowe chwyty
- Oddam mieszkanie za dodatkową emeryturę!
- Wszystko jasne! W tych miastach są najtańsze mieszkania w Polsce
- Mieszkania dla białych kołnierzyków wśród biur i magazynów Służewca
- „Rodzina na swoim” przeprowadza się do domów
- Śmiały projekt w dużym polskim mieście runął jak domek z kart
- Co dziesiąty polski bezrobotny to magister
- Fatalna sytuacja młodych. Nie mają za co założyć rodziny
- Bezrobotni ratują deficyt
- Apartamenty w Warszawie na liście najdroższych w Europie
- Szczyt kryzysu? Muszą sprzedać całą wieś
- Po Nowym Roku nikogo nie będzie stać na mieszkanie
- Stare hipoteki na nowych zasadach
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W ubiegłym roku Polacy kupili 77 tys. mieszkań. To o 26 proc. więcej niż w 2009 r. – wynika z najnowszych danych GUS. W sumie wydaliśmy na nie o 1,8 mld zł więcej niż podczas boomu budowlanego w 2008 r. Ten rekord to głównie efekt zwiększonego popytu na mieszkania nakręconego zapowiedziami wygaszenia programu „Rodzina na swoim”. Świadczy o tym duża dynamika tych kredytów: tylko w IV kwartale 2010 r., gdy rząd zapowiedział zmiany, Polacy pożyczyli 2,8 mld zł w ramach programu dofinansowanego przez państwo. To aż o 37 proc. więcej niż kwartał wcześniej.
Kolejny powód rekordowego popytu to liberalizacja polityki kredytowej, którą realizowały banki. W 2010 roku znów zaczęły udzielać kredytów na 100 proc. wartości nieruchomości, obniżyły marże, a także chętniej oferowały hipoteki w euro, gdzie oprocentowanie było niższe niż kredytów w złotych.
Hitem sprzedaży okazały się mieszkania małe – do 53 metrów kwadratowych, najczęściej dwu- lub trzypokojowe. To efekt zmniejszenia średniej wartości kredytu z 200 do 180 tys. zł. Banki zaczęły bowiem ostrzej prześwietlać potencjalnych klientów. Wszystko przez wprowadzenie w życie rekomendacji T Komisji Nadzoru Finansowego, która zakłada, że suma spłacanych przez klienta rat nie może przekroczyć połowy jego dochodów.
W tym roku zapał klientów do zakupów wyraźnie osłabł. Co prawda jeszcze w pierwszych dwóch kwartałach sprzedaż utrzymywała się na przyzwoitym poziomie, ale już w trzecim zaczęła spadać. Dowodzi tego np. najnowszy raport firmy analitycznej Reas. Wynika z niego, że w III kwartale w stosunku do II o 10 proc. zmalała liczba zawieranych umów kupna-sprzedaży. – Trend spadkowy na pewno utrzyma się do końca roku – zauważa Jarosław Strzeszyński, ekspert Monitora Rynku Nieruchomości. I dodaje, że liczba sprzedanych mieszkań może się skurczyć o 10 – 15 proc., ale będzie i tak większa niż w najgorszym pod tym względem 2009 r., kiedy nabywców znalazło 61 tys. lokali.
Według niego będzie to spowodowane spowolnieniem gospodarczym, utrzymującą się trudną sytuacją na rynku pracy, a także mniejszą atrakcyjnością mieszkań w programie „Rodzina na swoim”. Od września drastycznie zmalały limity cen mieszkań z dopłatami. W Warszawie, aby dostać dofinansowanie z budżetu, trzeba znaleźć lokal, który kosztuje 6,4 tys. zł (nowy) lub niespełna 5,1 tys. zł (używany) za metr. Takich mieszkań w stolicy jest niewiele i znajdują się głównie w peryferyjnych dzielnicach.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!