Nowelizacja trafiła już do Kancelarii Prezydenta. Bronisław Komorowski ma teraz trzy tygodnie na jej podpisanie lub odrzucenie. Jeśli głowa państwa zdecyduje się złożyć swój podpis, to dokument wejdzie w życie po 14 dniach.

Najwcześniej będzie to na początku sierpnia, najpóźniej w ostatnim tygodniu miesiąca. Jak informowaliśmy w ostatnich tygodniach, najważniejszą zmianą w nowelizowanej ustawie jest korekta wskaźnika służącego do wyliczania limitów cen mieszkań, do których przysługują dopłaty.

W myśl nowych przepisów dla rynku wtórnego stopnieje on blisko o połowę. Jeszcze przez kilka tygodni będzie wynosił 1,4, zaś maksymalnie od ostatniego tygodnia sierpnia jedynie 0,8. Jeszcze przez kilka tygodni możemy skorzystać z dopłat do mieszkań, których cena wynosi do 9,8 tys. zł. za 1 mkw. Po wejściu w życie zmian wartość ta wyniesie jedynie 5,6 tys. zł.

Na dopłatę do jakiego mieszkania możemy zatem liczyć już za miesiąc? – Większość mieszkań w Warszawie nie zmieści się w nowych limitach. Podobnie będzie w innych miastach Polski. W rezultacie za miesiąc z dopłatą będzie można kupić tylko najtańsze lokale. Zwykle będą to te o słabej lokalizacji lub przeznaczone do remontu – komentuje Jarosław Sadowski, analityk Expandera.

Według szacunków analityków kredyty na rynku wtórnym w „Rodzinie na swoim” stanowiły dotąd około 75 proc. wszystkich pożyczek zaciągniętych w Warszawie. Wystarczy powiedzieć, że średnia cena ofertowa 1 mkw. dla Warszawy w zależności od obliczeń wynosi obecnie od 7,8 do 8,2 tys. zł. Od pułapu wyznaczonego przez ustawodawcę dalekie są nawet średnie wartości 1 mkw. odnotowane w dzielnicach peryferyjnych.

Dla tych, którzy zdecydują się poszukać tańszej alternatywy pod stolicą, również brak dobrych wieści. Niższy limit będzie obowiązywał nie tylko w Warszawie. Dla pozostałych miejscowości w województwie mazowieckim wyniesie to jedynie około 3 tys. zł za 1 mkw. Portal Szybko.pl wyliczył ostatnio, że oferty w przedziale 5 – 6 tys. zł to jedynie 0,2 proc. stołecznego rynku. W praktyce oznacza to nieco ponad tysiąc mieszkań. Zaś propozycje poniżej tej ceny to jedynie kilkadziesiąt sztuk na granicy błędu statystycznego.

Po wpisaniu obniżonego pułapu cenowego w wyszukiwarkę już pierwszy rzut oka pokazuje, na co możemy liczyć. Królują Wawer, Rembertów i Białołęka, do tego nieco ofert z Targówka i obydwu Prag – w większości partery. Nie brakuje także ruin do generalnego remontu, zdewastowanych kamienic czy lokali w blokach z wielkiej płyty w wątpliwej okolicy. Oczywiście poszukiwacze ofert znajdą coś dla siebie.

Natrafić można np. na atrakcyjne lokum świeżo po remoncie na dobrym punkcie na Woli za pół ceny – tylko 4 tys. zł za 1 mkw. Gdzie jest haczyk? Otóż właściciel sprzedaje mieszkanie z lokatorem. Jak widać, nowelizacja ustawy jest w praktyce niemal równoznaczna z końcem programu „Rodzina na swoim” na stołecznym rynku wtórnym.

– Jeśli więc ktoś chce w najbliższym czasie zaciągnąć taki kredyt hipoteczny, to nie powinien zwlekać – radzi Sadowski. Chyba że liczy na znaczne obniżenie cen przez sprzedających. To oznaczałoby jednak rewolucję na stołecznym rynku, a w to mało kto, przynajmniej na razie, wierzy.

Od pierwszych sygnałów dotyczących wygaśnięcia programu dopłat znacznie wzrosło zainteresowanie preferencyjnymi kredytami. Według obliczeń Banku Gospodarstwa Krajowego w ostatnim roku w Warszawie na rynku wtórnym zaciągano po 500 – 600 takich pożyczek kwartalnie, a do wiosny 2010 r. liczba kredytów nigdy nie przekroczyła 350 na kwartał.