"To insert, dom niemożliwy. Niezgodny z przepisami budowlanymi i przeciwpożarowymi, możliwy do zrealizowania tylko jako instalacja artystyczna, do czasowego w niej przebywania. Dom jak dla krasnoludków" - mówi "Gazecie Wyborczej" pomysłodawca i projektant lokalu architekt Jakub Szczęsny.

Tego, co powstanie na warszawskiej Żelaznej trudno nazwać mieszkaniem. Jego szerokość, od frontu, to 152 cm, a od podwórka 92 centymetrów. Lokal jest długi na 12 metrów. Nie będzie w nim żadnych schodów - dostać można się tylko po drabinie. W środku sypialnia, aneks kuchenny, miniszambo, malutka łazieneczka i biurko. 

Pracownia jest przeznaczona dla izraelskiego pisarza, Etgara Kereta, który ma tam urządzić swą pracownię. Jednak pomysłodawcy chcą, by klitka stała się miejscem spotkań artystów z całego świata.

Władze miasta są najmniejszym domem zachwycone. Ratusz na jego budowę przeznaczy 150 tys. zł. Resztę wyłożą sponsorzy.