Dzielnice peryferyjne od lat cieszą się zainteresowaniem mniej zamożnych klientów. Problemy z dojazdem i infrastrukturą rekompensują niskie ceny i bogata oferta.

Co ciekawe, bliskość rogatek Warszawy na rynku nieruchomości nie określa, czy dzielnica leży na obrzeżach miasta. Decydujący głos ma tutaj nie pozycja na mapie, lecz stan infrastruktury. – „Peryferyjne” w przypadku Warszawy nie jest pojęciem jednoznacznym. Na południu Warszawy peryferyjne są Wilanów i Ursynów, które rzadko kto nazwie peryferiami, a wszystko oczywiście dzięki sprawnej komunikacji między tymi dzielnicami a centrum – zauważa Marta Kosińska, analityk portalu Szybko.pl.

– Za peryferie uchodzą więc przede wszystkim dzielnice prawobrzeżne: Rembertów, Wesoła, Wawer i Białołęka, a na lewym brzegu Ursus – dodaje analityk Szybko.pl. Według danych tego serwisu z Białołęki i Ursusa pochodzi średnio co dziesiąta propozycja sprzedaży wystawiona w stolicy. Z kolei pozostałe wymienione dzielnice są jedynie niewielkim uzupełnieniem tej oferty. Udziały tych rejonów w rynku od lat pozostają na tym samym poziomie. Wyjątkiem jest Białołęka, która podczas hossy przeżywała czasy świetności. Dużo nowych inwestycji przekładało się także na ożywienie na rynku wtórnym.

– Na Białołęce 85 proc. oferty to mieszkania nowe, wybudowane po 2000 roku – podkreśla Marta Kosińska. Jeszcze w ubiegłym roku dzielnica miała 12-procentowy udział w sprzedaży, mimo że przy poszukiwaniu mieszkania była najczęściej odrzucaną.

Magnesem, który przyciąga klientów do kupna lokum na obrzeżach, są bardzo atrakcyjne stawki. Średnia wartość 1 mkw. w Ursusie jest niższa od wskaźnika dla całej stolicy o blisko 500 zł, a o 1 tys. mniej zapłacimy w Rembertowie, Wesołej i Wawrze, zaś na Białołęce będzie to aż 1,5 tys. zł. mniej niż stołeczna średnia. Do osób z mniej zasobnym portfelem są to więc kuszące rynki, zwłaszcza jeśli dołożymy do tego bardzo bogatą ofertę lokali w segmencie popularnym. Nieruchomości dwu- i trzypokojowe w tych dzielnicach to około 75 proc. ofert.

Liczne mankamenty, jak uciążliwy dojazd do centrum czy szkoły funkcjonujące na dwie zmiany, rekompensują rozległe tereny zielone. Mieszkańcy Białołęki mogą liczyć na Rezerwat Łęgi Czarnej Strugi, szlak wodny nad Zalew Zegrzyński i Kanał Żerański. Z kolei Rembertów należy (wraz z Wesołą i Wawrem) do najbardziej zielonych dzielnic stolicy. Na terenie dzielnicy położony jest m.in. Las Rembertowski i wchodzący w jego skład rezerwat leśny Kawęczyn.

Według analityków w najbliższym czasie zainteresowanie peryferiami powinno nieco wzrosnąć. Dwa główne powody to wygaśnięcie programu „Rodzina na swoim” i rozwój dzielnic. Prace przy budowie mostu Północnego miały zakończyć się jeszcze w tym roku. Za sprawą ciężkiej zimy i wcześniejszych powodzi termin oddania będzie trudny do dotrzymania, jednak perspektywa przejazdu nową przeprawą przybliża się wielkimi krokami. Trwa również remont Trasy Toruńskiej. Ursus jesienią wyremontował połączenie kolejowe z centrum, podobnie Rembertów.

Po obniżeniu limitów w „Rns” na rynku pozostanie wiele osób, którym zakończeniu programu zamknie drogę do zakupu mieszkania w droższych lokalizacjach. W poszukiwaniu tańszych alternatyw trafią ostatecznie na obrzeża stolicy. Z drugiej strony zmiany te nie będą na tyle duże, by spowodować nagły boom na peryferie. Liczba chętnych na zakupy w tych dzielnicach wzrośnie o kilka procent. Według komentatorów rynku może to także prowadzić do niewielkiej korekty stawek.