Walka o klienta trwa w najlepsze, a moda na nazwy zmienia się jak w kalejdoskopie. Stołeczni deweloperzy stawiają na nowy trend przy nazywaniu swoich inwestycji. Firmy starają się nadać nowym projektom światowy charakter. Mamy więc wysyp nazw nawiązujących do różnych zakątków globu.

Jeszcze niedawno deweloperzy lawinowo nazywali nowe osiedla willami lub nawet villami. Niezależnie od tego, czy był to kameralny budynek czy mrówkowiec z kilkaset lokalami. Rozwinięciem tej mody było nadawanie nazw związanych z luksusem i prestiżem. Na mapie stolicy pojawiały nawet nazwy drogocennych kamieni. Już w czasach kryzysu, kiedy luksus kojarzył się raczej ze zbędnymi kosztami, pojawił się trend, by nowe mieszkania kojarzyły się ze spokojem. Mieliśmy więc zatrzęsienie oaz, parków, ogrodów etc. Teraz deweloperzy starają kusić nabywców wizją kosmopolitycznych doznań nad Wisłą.

Na taką politykę stawia Dom Development. Jesienią ubiegłego roku firma postanowiła zafundować mieszkańcom Targówka sąsiedztwo Wilna. Taką nazwę otrzymał bowiem największy projekt tego dewelopera.

– Przy poszukiwaniach odpowiedniej nazwy dla osiedla twórcy inspirowali się Kresami Wschodnimi, w których widzą jedną z kolebek polskiej tradycji, dziedzictwa i kultury. Dlatego jako wyraz pamięci o tym, co ważne i cenne, nowe osiedle zostało nazwane Wilno – zachwalał inwestor. Obok biegnie linia kolejowa z Warszawy do Tłuszcza, której przedłużenie prowadziło przed laty do Wilna.

Od tego samego dewelopera szansę na podróż marzeń bez wychodzenia z domu otrzymali przyszyli mieszkańcy Bemowa. Tym razem kierunkiem jest antyczna Grecja. Dom Development ogłosił ostatnio, że przy ul. Hery powstaną cztery nowe budynki nazwane przez firmę Akropol. Poszukiwanie związków Bemowa z greckimi bogami nie okazało się niewykonalne, bowiem inwestycja zawdzięcza nazwę właśnie: Zeusowi, Herze, Apollinowi czy Artemidzie. To właśnie ich imiona noszą sąsiadujące z projektem ulice.

Na podróż po Europie zdecydował się także Marvipol. Dzięki firmie mapa Warszawy zyska nie tylko megaosiedle z 900 mieszkaniami, ale także bliskie związki z Półwyspem Apenińskim. Firma zdecydowała przemianować warszawskie Włochy na Italię. Nowe osiedle będzie więc Zieloną Italią. To jednak nie koniec. Kolejne budynki otrzymały nazwy włoskich regionów. Teren Osiedla Zielona Italia został podzielony na dwie strefy. Z jednej strony mamy więc część mieszkalną ze skwerami, gdzie znalazło się miejsce na Sardynię, Lombardię, Piemont i Wenecję. Z drugiej zaś rynek i część mieszkalno-usługową, na którą składają się: Toskania, Kalabria, Umbria, Sycylia.

Na drugi koniec świata zdecydował się powędrować jeden z pośredników. W swojej ofercie prezentuje mieszkania w inwestycji Sakura na Mokotowie. Firma odeszła jednak o pierwotnej nazwy dewelopera i sprzedaje lokale jako Osiedle Japońskie Ogrody. Jeszcze dalej poszła firma Corpores. Dla dewelopera ziemski glob okazał się za mały. Kilka miesięcy temu na Bielanach zakończono prace przy budowie Willi Jowisz. Na domiar złego wydaje się, że deweloperzy biorą przykład z władz Warszawy.

Wiosną tego roku stołeczny Ratusz wystartował z kampanią „Europe in Warsaw, Warsaw in Europe”. Miasto zostało zasypane plakatami, na których nazwy kolejnych dzielnic wpisane były w granice państw europejskich. Mieliśmy więc Pragę-Południe w Anglii czy też Usynów we Włoszech. – Wreszcie mamy Żoliborz od morza do morza – nie bez złośliwości komentowali wówczas specjaliści od wizerunku.