Pierwszym krokiem jest wystawienie lokalu w portalach ofertowych. Tutaj obowiązuje zasada: im więcej, tym lepiej. Nie ma sensu samemu zawężać sobie rynku. Oczywiście nasza oferta powinna być należycie przygotowana. Suchy opis, w którym ograniczymy się jedynie do podania metrażu poszczególnych pomieszczeń, ma małe szanse na zainteresowanie nabywcy. Dobrym pomysłem jest podanie kilku informacji o standardzie życia w okolicy czy infrastrukturze, np. odległość od przedszkola czy przystanku. Ważne, by opisy w poszczególnych portalach zgadzały się ze sobą. Nie warto także wspominać o wadach nieruchomości, by nie zniechęcić kupującego.

Ciekawym rozwiązaniem jest również skorzystanie z portali społecznościowych, na których utrzymujemy kontakt ze znajomymi. Dzięki takimi stronom internetowym nasza oferta pocztą pantoflową rozejdzie się dalej i dotrze nawet do kilkuset osób. W podobny sposób działają już agencje, które mają swoje komercyjne profile. Kolejny etap to zdjęcia. Możemy zrobić je sami, możemy także zainwestować kilkaset złotych w fotografa, który zrobi to za nas, przy czym profesjonalista sprawi, że nasze mieszkanie na zdjęciach będzie wyglądało na przestronniejsze. Lokum powinno być przygotowane do sesji tak jak do oględzin przez potencjalnego nabywcę.

Osoba, która chce kupić nieruchomość, mówi „mieszkanie”, ale myśli „mój dom”. Właśnie taki komfort powinniśmy jej zapewnić. Przede wszystkim należy zadbać o czystość w lokalu. Wszystkie zabrudzenia – brudne okna, odbarwienia na podłogach etc. już na wstępie zmniejszą nasze szanse za dopięcie transakcji. Problemem jest także zbyt wiele rzeczy w pomieszczeniach. Każde lokum wydaje się o wiele przestronniejsze, jeśli usuniemy z niego zbędne szpargały zalegające w kątach czy na szafkach.

Każda nieruchomość ma dwa newralgiczne punkty, o które bezwzględnie musimy zadbać. To łazienka i kuchnia. Obydwa pomieszczenia powinien cechować nienaganny porządek. Podstawą jest zainwestowanie w odświeżacze powietrza. Idealna łazienka powinna przypominać te spotykane w hotelach. Natrysk i toaletę, a w kuchni kuchenkę i lodówkę należy bardzo dobrze wyczyścić. Brud w tych miejscach od razu wzbudzi niesmak potencjalnego klienta i może skutecznie odrzucić go od zakupu nieruchomości. Problemem może być także zwykły nieporządek – niepozmywane naczynia czy suszarka z bielizną.

Przed przyjęciem potencjalnego kupca warto również pozbyć się wszystkich drobnych usterek w mieszkaniu. Skrzypiące szafy czy zacinające się zamki w drzwiach to dla stałych domowników często niezauważalny szczegół. Jednak dla osoby oglądającej nasze M to zwykłe usterki, które rzutują na jego ostateczny odbiór. Jeśli nieruchomość jest w wyjątkowo złym stanie, warto zainwestować w mały remont. Już samo pomalowanie ścian wystarczy, by mieszkanie zyskało na świeżości.

Kiedy już dojdzie do spotkania z klientem, należy zadbać o jego samopoczucie. Tutaj liczy się przede wszystkim punktualność. Nie należy pozwolić, by potencjalny kupiec czekał pod drzwiami, zwłaszcza przy niesprzyjającej aurze. Jeśli jednego dnia umówiliśmy się z kilkoma osobami, należy zadbać, by oglądający mieli odpowiedni komfort, a pod naszymi drzwiami nie ustawiała się kolejka.

To samo dotyczy warunków, w jakich będziemy pokazywać mieszkanie. Głośno grająca muzyka czy telewizor mogą drażnić oglądającego. Można także poprosić sąsiadów o zachowanie ciszy tego dnia. Odgłosy wiertarki zza ściany nie pomogą nam w sprzedaży. Podobnie domownicy krzątający się po domu. Ważne jest także odpowiednie oświetlenie. Zarówno na zdjęciach, jak i w rzeczywistości mieszkania zyskują najwięcej w naturalnym świetle. Dlatego warto prezentować nieruchomość w ciągu dnia. Jeśli nie mamy takiej możliwości, najlepiej włączyć wszystkie światła w domu.