– Obserwowaliśmy powstawanie olbrzymich osiedli jak Tarchomin, miasteczko Wilanów czy Nowy Ursus. Był okres hossy i bessy – uważa Maciej Dymkowski, szef portalu TabelaOfert.pl.

Początki ubiegłej dekady były równie trudne co jej zakończenie, a rok 2002 na rynku nieruchomości to czas bessy. Sprzedaż była na niewysokim poziomie. Mieszkania, które sprzedały się najszybciej, miały metraż nieprzekraczający 45 – 55 mkw. Najtrudniej było sprzedać apartament. Już wtedy można było zaciągać korzystne kredyty mieszkaniowe (rata konkurencyjna w stosunku do kosztów wynajmu). Chętnych było jednak niewielu. A wszystko przez niepewną sytuację na rynku pracy i wysokie bezrobocie. Stagnacja w nieruchomościach trwała kilka lat.

Na początku roku 2005 średnie ceny 1 mkw. mieszkania kształtowały się na poziomie około 4 tys. zł brutto, by już niedługo z szaleńczym impetem wystrzelić w górę. Pod koniec 2005 r. przeciętne mieszkanie kosztowało już 4879 zł za 1 mkw.

Począwszy od III kwartału 2005 aż do III kwartału 2007 roku, obserwowaliśmy dynamiczny wzrost cen ofertowych rzędu 3 – 12 proc. na kwartał. Ceny ofertowe zbliżone były do cen sprzedaży, gdyż w przypadku nadpopytu praktycznie nie było mowy o negocjacji cen i warunków umowy.

Hossę zakończył ten sam czynnik, który ją wywołał – ruch stóp procentowych. Od początku 2007 roku Rada Polityki Pieniężnej zaczęła zacieśniać swoje stanowisko dotyczące stóp procentowych. Efektem działań antyinflacyjnych była seria kolejnych podwyżek, co przełożyło się na średnie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych w rodzimej walucie, które wzrosło z 5,6 proc. w styczniu 2007 do 7 proc. w styczniu 2008 r. Na rynku kredytów zaczął więc królować frank szwajcarski, który już w końcówce 2008 roku spadł z piedestału.

– Od połowy 2007 r. nastąpił wyraźny i pogłębiający się spadek popytu na mieszkania, które sprzedawały się słabo, a co więcej na rynek wciąż trafiała dodatkowa podaż, która zaostrzała konkurencję. W 2010 roku podaż uległa znacznemu zwiększeniu (w porównaniu do roku 2009 o 25 proc.). Średnia cena 1 mkw. wyniosła w 2010 r. 8254 zł. To taniej o około 6 proc. niż w roku 2009 – podsumowuje Maciej Dymkowski.