Zeszłoroczna wymagała wypłaty około 1,6 mld zł odszkodowań, więc trudno się dziwić, że są coraz ostrożniejsi. Jak mówią firmy: ubezpieczenie dotyczy ryzyka zalania, a w przypadku części nieruchomości zalanie jest niemal pewne.

W 2010 roku firmy stosowały czasową blokadę sprzedaży polis na terenach, gdzie zbliżała się fala powodziowa, oraz okresy karencji. W Avivie od czerwca 2010 r. karencja to 31 dni. W Generali 30 dni, a w Compensie 45 dni. 14-dniową karencję powodziową stosuje Allianz. Warta karencję wprowadza w zależności od zagrożenia powodzią. Z ograniczeń wycofało się PZU, nie ma ich też Ergo Hestia.

Generalnie kłopotów ani z karencją, ani z odmową sprzedaży polisy nie mają klienci, którzy przedłużają umowę. Ale i tu zdarzają się wyjątki. Ostatnio odmowę od pięciu kolejnych ubezpieczycieli dostał Ośrodek Sportu i Rekreacji w Bieruniu Nowym. Powód: w 2010 roku wypłacono mu 1 mln zł odszkodowania, a w razie powodzi w tym roku też pewnie zostanie zalany.

– W sytuacji, gdy zagrożenie wystąpienia ryzyka objętego umową jest na tyle duże, że dla jego pokrycia trudno jest zaproponować klientowi ekonomicznie rozsądną składkę, odmawiamy przyjęcia do ubezpieczenia takiego zdarzenia – informuje Warta.

Na zalanych terenach zmieniają się też ceny polis, choć firmy – jeśli już oficjalnie to przyznają – mówią o kilkuprocentowych podwyżkach. Ale faktycznie są dużo wyższe. Tam, gdzie doszło do szkód, znikają zniżki za bezszkodowość, a w skrajnych przypadkach ceny polis rosną dodatkowo nawet o kilkaset procent. Ubezpieczyciele zastrzegają, że dla każdej nieruchomości ryzyko oceniają indywidualnie i nie mają czarnej listy.

Część towarzystw ubezpieczeń ma specjalne programy do ustalania składki dla terenów o różnym zagrożeniu powodziowym w oparciu o odnotowane zdarzenia powodziowe w danym miejscu. I podwyższają dla nich ceny, np. Generali od 5 nawet do kilkudziesięciu procent.

Najlepiej wybierać bezpieczne lokalizacje, choć nie zawsze jest to łatwe, bo mapy terenów zagrożonych zalaniem i osuwiskami są dopiero przygotowywane w MSWiA. Zakazów budowy na zalewowych terenach nie ma. Trwają też prace nad systemem polis katastroficznych, które dzięki masowemu charakterowi byłyby tańsze. Nie jest jednak pewne, czy rząd zdecyduje się wprowadzić obowiązkowe polisy.