"Stawki podatku od nieruchomości w Warszawie zostały zwaloryzowane właśnie o wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych" - mówi „DGP” Mariusz Sawicz, wicedyrektor Biura Podatków i Egzekucji. Miasto ma z tego typu podatków w 2010 roku około 841 mln zł, a dzięki podwyżce chce osiągnąć 898 mln zł.

Ile zapłacimy maksymalnie? Minister finansów pod koniec lipca ustalił górne stawki podatków na 2011 rok na 0,67 zł za 1 mkw. mieszkania oraz 0,41 zł za 1 mkw. działki budowlanej.

W przypadku firm maksymalny poziom podatku za 1 mkw. lokalu to 21,05 zł, ale niewiele samorządów na Mazowszu zdecydowało się na taką stawkę. Warszawa jednak przyjęła maksymalne stawki, podobnie jak inne duże polskie miasta.

Wśród samorządów, które na podwyżki się nie zdecydowały, jest m.in. Radom.  "Stawek podatku nie podwyższaliśmy od czterech lat i również w przyszłym roku się nie zmienią" - mówi „DGP” Sławomir Szlachetka, zastępca skarbnika miasta. I dodaje, że zamrożenie stawek podatku ma podwyższać atrakcyjności inwestowania na jego terenie. Na przykład za 1 mkw. działki przeznaczonej pod działalność gospodarczą zapłacić trzeba 0,69 zł podatku, podczas gdy górna granica wyznaczona przez resort finansów to 0,80 zł. W przypadku budynków mieszkalnych stawka podatku to 0,57 zł, a zajętych przez firmy 17,70 zł.


Mimo że podatki nie wzrosną, wpływy z nich mają być wyższe dzięki inwestycjom i przekształcaniu gruntów rolnych w inwestycyjne. W tym roku Radom pozyskał około 70 mln zł, a w przyszłym ma to być 71 mln zł. Każda inwestycja oznacza też wpływy z CIT i szanse na większe dochody z PIT.

W niektórych samorządach do podwyżek nie doszło z powodu wyborów. Nawet jeśli urzędnicy miejscy proponowali zwyżkę, część rad ich nie przyjmowała. Najgłośniejszym przykładem były Katowice, gdzie decyzja upadła, choć wyższe dochody z podatku były już uwzględnione w budżecie miasta. Także nowi radni niechętnie zaczynali kadencję od podwyżek opłat dla mieszkańców.

"Racjonalne argumenty, że ceny rosną i gmina potrzebuje pieniędzy choćby na inwestycje oraz rekompensatę podwyżki VAT, do radnych nie trafiły. Drugi rok z rzędu przeważyły względy polityczne" - mówi nam skarbnik jednej z podwarszawskich gmin.

Generalnie najwyższe stawki podatku stosuje tylko kilkanaście procent gmin w Polsce – tak wynika z danych resortu finansów za 2008 rok. Nowszego opracowania jeszcze nie ma. Ponad 11 proc. gmin w Polsce rezygnowało nawet całkiem z podatków od budynków mieszkalnych, choć trudna sytuacja w samorządowych finansach może spowodować, że gminy będą mniej hojne w ulgach.


Wysokość podatków to dla gmin połowa problemu. Gorzej jest ze ściągalnością. W mniejszych miejscowościach regularnie z opłat wywiązuje się tylko co drugi posiadacz nieruchomości. W dużych miastach aż 97 proc. – bo 46 największych miast może na własny rachunek egzekwować zaległe daniny, np. zajmując rachunek bankowy lub część pensji dłużnika. Małe samorządy chcą podobnych uprawnień, ale do zmiany przepisów jest jeszcze daleko.

Wzrost podatków dla mieszkańców to niewielki kłopot. Gorzej z opłatami za zużytkowanie wieczyste, które w tym roku wiele samorządów podniosło po raz pierwszy od kilku lat, i to sporo. Opłaty wzrosły m.in. w stolicy, gdzie każda dzielnica ustala je osobno i to nie dla wszystkich nieruchomości jednocześnie, więc stołeczny ratusz pełne zestawienie podwyżek będzie dopiero przygotowywał.

"Przeprowadzenie aktualizacji opłat rocznych dla wszystkich właścicieli lokali w jednym czasie jest niemożliwe, bo procedura jest pracochłonna i wymaga nakładu pracy wielu osób" - mówi Katarzyna Pieńkowska ze stołecznego ratusza.

Jako przykład podaje zmianę opłaty dla lokalu mieszkalnego o powierzchni 50 mkw., położonego w wysokim budynku, np. takim jak przy Marszałkowskiej 140. Dotychczas, zgodnie z cenami z 1992 roku, wynosiła około 50 zł. Po zmianie będzie to około 600 zł. W niskiej zabudowie za podobny lokal, ale na większej działce (np. Freta 19) płacono około 150 zł opłaty rocznej, a po zmianie mieszkańcy zapłacą 2,7 tys. zł.


"Tak znaczna podwyżka opłat rocznych wynika właśnie z upływu czasu, jaki minął od ostatniej aktualizacji opłaty rocznej, zatem jest wynikiem wzrostu wartości gruntu na przestrzeni kilkunastu lat" - tłumaczy Pieńkowska.

Zdaniem ekspertów lepszym rozwiązaniem niż podnoszenie opłat za wieczyste użytkowanie oraz lokalnych podatków mógłby być podatek katastralny, o którym od lat się dyskutuje, ale kolejne rządy rezygnowały z jego wprowadzenia w obawie przed reakcją wyborców. "Podatek katastralny na pewno byłby sprawiedliwszy niż podatek od nieruchomości, ale z jego wprowadzeniem wiąże się kilka problemy, m.in. sprawiedliwej wyceny nieruchomości stanowiącej podstawę opodatkowania" - mówi zastępca skarbnika Radomia.

Kłopotem dla gmin mogłyby też być wahania rynkowe wycen nieruchomości. "W krajach, gdzie takie rozwiązanie wprowadzono, samorządy miały wielki problem z dochodami podczas ostatniego kryzysu i związanym z tym spadkiem wartości nieruchomości" - mówi Sławomir Szlachetka.