Jeszcze kilka lat temu osoby poszukujące mieszkania na Ursynowie mogły przebierać w ofertach. Co roku deweloperzy rzucali na rynek po klika dużych projektów.

Obecnie rynek znacząco się zmniejszył. W najbliższych dwóch latach powstanie tutaj niespełna 700 nowych mieszkań. Budowane projekty mieszkaniowe można więc policzyć na palcach jednej ręki. W ciągu ostatniej dekady Ursynów notował takie wyniki, ale na przestrzeni kwartału. Jakie są powody spadku zainteresowania deweloperów tą dzielnicą? Zdaniem Marcina Gołębiewskiego, wiceprezesa zarządu redNet Consulting, w przypadku Ursynowa sprawa jest złożona.

"Po pierwsze najbardziej atrakcyjne tereny wzdłuż linii metra są już zabudowane" - podkreśla Gołębiewski.Wystarczy szybki rzut oka na mapę, by się przekonać, że w sąsiedztwie metra próżno szukać wolnych terenów. Główna wartość Ursynowa to przede wszystkim metro. Jego wysoka pozycja w rankingach wynika właśnie z ułatwionego dojazdu do centrum stolicy. Podróż kolejką podziemną zajmuje około 20 min., zaś stacje są gęsto rozsiane. By pokonać porównywalną trasę z innych dzielnic potrzeba co najmniej dwa razy więcej czasu.

Tutaj rodzi się kolejny problem. Konkurentem dla Ursynowa zaczyna być Wola. Poprzemysłowe tereny są chętnie zagospodarowywane przez deweloperów. Stąd zaś jedynie kilka kroków do centrum. Wiceprezes redNet Consulting wskazuje także, że do spadku popularności Ursynowa przyczyniły się ceny. W ostatnim czasie wśród analityków rynku nieruchomości krąży parafraza popularnego powiedzenia: lokalizacja, lokalizacja i jeszcze raz lokalizacja, ale podzielona przez cenę. Nabywcy wybierają dzielnice dalsze, ale tańsze.


"Sporo gruntów zostało zakupionych przez deweloperów w czasie górki cenowej. Co oznacza, że teraz musieliby rozpocząć inwestycje, które będą za drogie na obecne warunki rynkowe" - zauważa Gołębiewski. Ursynów to jednak nie tylko duże projekty wzdłuż metra. W granicach administracyjnych tej dzielnicy leżą także tereny niedaleko ulicy Puławskiej czy na Kabatach. Tam z kolei dominuje niska zabudowa jednorodzinna.

Zdaniem ekspertów ten rynek jest w jeszcze trudniejszej sytuacji. Daleko stąd do metra, a osoby, które chcą dojechać do Śródmieścia samochodem lub autobusem, muszą liczyć się z korkami i czasem podróży wynoszącym około godziny. W tym segmencie podobne warunki, ale po niższej cenie ma do zaoferowania np. Białołęka.

"Rynek domów jest obecnie szczególnie wrażliwy i słaby, jeśli chodzi o sprzedaż. Tak samo jak w przypadku mieszkań: nabywca może tutaj wybierać i wybiera tańsze rozwiązania w konkurencyjnych dzielnicach" - mówi Gołębiewski.

Nie oznacza to jednak, że poszukując mieszkania, powinniśmy całkowicie zrezygnować z Ursynowa. Ta dzielnica ma wciąż wiele do zaoferowania. Jeśli chodzi o infrastrukturę społeczną, powody do zadowolenia mają zwłaszcza rodzice. Uwagę przykuwa przede wszystkim oddany latem tego roku park u zbiegu ul. Przy Bażantarni i al. KEN. Na jego terenie powstało m.in. pierwsze na Ursynowie rosarium i dwa place zabaw.

"To dopiero pierwszy etap inwestycji parkowej" - chwalą się władze dzielnicy na swojej stronie internetowej i zapowiadają, że w kolejnym etapie powstanie boisko do minikoszykówki, ścianka wspinaczkowa, park sprawnościowy, plac do gry w tenisa stołowego, linarium i mały skate-park. Jakby tego było mało, w ostatnich dwóch latach oddano lub odremontowano siedem placów zabaw dla dzieci. Coś dla siebie znajdą także amatorzy spacerów nad wodą. Na terenie Ursynowa są bowiem aż 23 oczka wodne. Z kolei osoby, które stawiają na aktywny tryb życia, mogą skorzystać z licznych boisk czy kortów tenisowych.