W 2011 roku łatwiej będzie można znaleźć mieszkanie. Podaż jest tak duża, jak za najlepszych czasów prosperity, a ceny sporo niższe. Widoczne to jest zarówno na poziomie poszczególnych dzielnic, jak i w danych zbiorczych dla całej Warszawy, a eksperci wieszczą, że może być jeszcze taniej.

Z danych zebranych przez serwis www.tabelaofert.pl wynika, że obecnie bardziej opłaca się kupić mieszkanie niż jeszcze na początku tego roku. "W grudniu 2010 roku średnia cena 1 mkw. wynosiła 8254 zł za 1 mkw. W roku 2009 było to 8793 zł za 1 mkw. Zatem średnia cena 1 mkw. spadła o około 6 proc." -podlicza Maciej Dymkowski, szef portalu tabelaofert.pl.

Jest jednak sporo dzielnic, w których spadki były znacznie większe niż średnia dla całego miasta. W Śródmieściu cena 1 mkw. zmniejszyła się w ciągu ostatniego roku z ponad 18 tys. zł do 15,5 tys. zł. Na Żoliborzu średnia cena spadła z 9326 do 8132 zł za 1mkw. Spadek z 8794 zł za 1mkw. do 8156 zł za 1mkw. odnotowano też w Wilanowie.

Wystąpiły też niewielkie wzrosty średnich cen w kilku dzielnicach, ale głównie peryferyjnych. Warto też dodać, że podawane stawki to ceny wywoławcze, a przy bezpośrednich negocjacjach z deweloperem można liczyć na kolejne, co najmniej kilkuprocentowe upusty.


Mimo spadków cen eksperci nie wieszczą szybkiego powrotu do wzrostów, wręcz przeciwnie, wobec sporej podaży i dużej liczby pustostanów ceny mieszkań będą miały tendencję do dalszego zmniejszania się. "W okresie najbliższych dwóch lat nie widzę podstaw do pojawienia się presji na wzrost cen" - mówi Łukasz Madej, szef ProDevelopment. Nie jest to odosobniona opinia.

"Do sprzedaży w największych polskich miastach wprowadzana jest coraz większa liczba nowych projektów, co pozwala prognozować, że rok 2011 rozpoczniemy na rynku mieszkaniowym z wysoką – porównywalną z 2008 rokiem – liczbą mieszkań w ofercie, przy ustabilizowanym poziomie sprzedaży. W konsekwencji za najbardziej prawdopodobny dla 2011 roku można uznać scenariusz stagnacji, a nawet niewielkiego spadku cen" - dodaje Katarzyna Kuniewicz, ekspert Reas.

O ile rok 2009 był naznaczony kryzysem, to w roku 2010 mieliśmy do czynienia z próbami powrotu do równowagi. Zdaniem ekspertów tendencja ta będzie kontynuowana, jednak przed uczestnikami rynku stoi wiele wyzwań.

"W całym roku 2011 popyt liczony rok do roku powinien nieco wzrosnąć, ale tempo wzrostu popytu będzie prawdopodobnie wyraźnie niższe niż to, jakie odnotujemy w 2010 roku w porównaniu z rokiem 2009" - mówi Katarzyna Kuniewicz. Wpływ na kondycję rynku mogą też mieć działania rządu.


:Nawet w przypadku uniknięcia kryzysu finansów publicznych można się spodziewać wprowadzenia przez rząd rozwiązań hamujących tempo wzrostu popytu, czy to poprzez mniej lub bardziej bezpośredni wzrost obciążeń podatników, czy też poprzez rynek finansowy – wzrost kosztów kredytu" -dodaje ekspert z Reas.

Sporym problemem dla znacznej części firm są pustostany. Z obliczeń Reas wynika, że obecnie ich udział w ofercie w sześciu największych miastach Polski sięga 25 proc., ale są takie inwestycje, w których około połowy ukończonych lokali nadal czeka na klientów, a ich sprzedaż przebiega bardzo wolno.