W sumie na opublikowanej liście jest ponad 2 tys. takich nieruchomości, a ich wartość to około 18 mld zł. Ale problem może być znacznie większy. Na razie najwięcej wniosków dotyczy nieruchomości w Śródmieściu (517), a aż 510 sięga ta liczba na Pradze-Południe.

Spadkobiercy właścicieli (lub – oczywiście – żyjący właściciele) mogą najpierw wystąpić o zwrot nieruchomości do miasta, a w razie odmowy dochodzić swoich roszczeń w wyższych instancjach.

"Mogą wszczynać postępowania o stwierdzenie nieważności odmownych decyzji dekretowych przed ministrem infrastruktury lub Samorządowym Kolegium Odwoławczym w Warszawie" - mówi „DGP” Gertruda Jakubczyk-Furman, szefowa wydziału spraw dekretowych ze stołecznego ratusza.

Część spraw trafia ostatecznie do sądów administracyjnych. Możliwy jest zwrot nieruchomości lub w ostateczności wypłata odszkodowania. Sprawa zwrotów nieruchomości budzi olbrzymie emocje byłych właścicieli, mieszkańców zagrożonych zwrotem nieruchomości, ale też mediów.



"Od 1990 roku wydano 2951 decyzji o ustanowieniu prawa użytkowania wieczystego na rzecz następców prawnych nieruchomości dekretowych" - mówi Gertruda Jakubczyk-Furman. Od lat mówi się o tym, że część nieruchomości trafia nie do byłych właścicieli, lecz wyspecjalizowanych w odzysku grup prawników i biznesmenów ze wsparciem urzędników.

Faktem jest, że o informacje o reprywatyzowanych lokalach jest trudno (według ratusza osoby je odzyskujące chroni ustawa o danych osobowych), a lista nieruchomości na miejskich stronach pojawiała się po latach apeli spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych.

Wśród spraw bliskich finałowi jest m.in. wypłata odszkodowania za prawie 10 ha gruntu w rejonie, gdzie dziś powstaje Stadion Narodowy. Wojewódzki Sąd Administracyjny kilka miesięcy temu wydał w tej sprawie decyzję. Dotychczas wyśledzenie ryzyka związanego z dekretem było przy zakupie nieruchomości bardzo trudne. Informacje takie starały się pozyskiwać banki przy ocenie ryzyka kredytowego.