Konkursy, sezonowe obniżki, rabaty na wykończenie mieszkania czy nocne wyprzedaże rodem z supermarketu – firmy budowlane kuszą klientów, jak potrafią. A wszystko zaczyna się od nadania nazwy nowemu projektowi

Lokalizacja, lokalizacja i jeszcze raz lokalizacja – te słowa jak mantra powtarzają eksperci od nieruchomości, pytani, co zachęca klienta do zakupu nieruchomości. Zaraz potem wymieniają cenę. Większość spółek wyścig o pieniądze klientów zaczyna już na etapie wymyślania nazwy inwestycji.

Grunt to dobry pomysł

Co jednak, jeśli atrakcyjnych ofert w okolicy jest wiele, a do tego są w konkurencyjnej cenie? Deweloperzy, tak jak firmy ze wszystkich innych branż, muszą się zdać na zabiegi marketingowe, które przyciągną uwagę nabywców. Pierwszym krokiem jest wymyślenie chwytliwej nazwy.

Przeglądając oferty, warto zachować dystans do tytułu, jakim deweloper określił swój projekt. Sama nazwa i numer ulicy mogą ułatwiać lokalizację, jednak powoli odchodzą do lamusa. Przeżytkiem także stają się inwestycje, które w nazwie mają po prostu "osiedle". Deweloperzy często chcą skorzystać z prestiżu lokalizacji.

Ryzykowne koncepcje

W ostatnich miesiącach głośnym przypadkiem było osiedle budowane przez Dom Development pomiędzy Jeziorkiem Gocławskim a ul. gen. Bora-Komorowskiego nazwane wówczas Saska Kępa. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że inwestycja w rzeczywistości leży na terenie Gocławia, a to zasadnicza różnica. Gocław, mimo dynamicznego rozwoju i kilku nowych inwestycji, wciąż kojarzony jest z peerelowskimi bokowiskami.

Saska Kępa, przeciwnie, uważana jest za ekskluzywną część Pragi-Południe. Niespodziewanie osiedle skróciło nazwę na osiedle Saska. Okazało się, że w sprawie interweniował miejski rzecznik konsumentów, który nakazał zmianę nazwy, która mogła wprowadzać w błąd.


Kontrowersje budzi także najnowsza inwestycja Dom Development – osiedle Wilno. Zgodnie z nazwą swoją charakterystyką ma nawiązywać do stolicy Litwy zarówno planem, jak i ulicami. Nie trzeba było długo czekać, by w internecie pojawiły się pierwsze zgryźliwe komentarze na temat Wilna w Warszawie („nie udało się odzyskać Wilna, ale nie ma co narzekać, deweloper wybuduje nam nowe w Warszawie”).

Również zdaniem ekspertów od PR to ryzykowne posunięcie, choć w przeciwieństwie do osiedla Saska deweloper ma szansę w ciekawy sposób zagospodarować nazwę. Podobnym tropem poszła swego czasu firma Sjaelso, która starała się podkreślić swoje duńskie korzenie, nazywając jedną ze swoich inwestycji na Wilanowie Scandinavian House.

Willa na kilkaset mieszkań

Kolejna droga, którą idą deweloperzy, to skojarzenia z luksusem. Na stołecznym rynku mamy więc m.in Kryształ Wilanowa, Wola Prestige, a na mapie inwestycji aż roi się od rezydencji i apartamentów. Firmy lubują się także w willach. Po wpisaniu hasła w wyszukiwarkę w serwisie TabelaOfert.pl okazuje się, że w stolicy tylko w tym roku powstały co najmniej cztery inwestycje z willą w nazwie, a drugie tyle powstanie w najbliższych dwóch latach. Wśród nowobudowanych pseudowilli natrafić możemy na bloki liczące blisko 10 kondygnacji i kilkaset mieszkań.

Na duży wybór mogą liczyć również osoby, które liczą na znalezienie spokojnej przystani, przynajmniej w nazwie. Na mapie stolicy natkniemy się więc m.in. na Harmonię, Mozaikę czy Atmosferę. Na Bemowie powstają kolejne etapy orientalnie brzmiącego Zen Garden.

"Projekt Zen Garden kierowany jest do osób, które pragną żyć zgodnie z naturalnym rytmem, nie rezygnując przy tym z zalet wielkomiejskiego życia czy bliskości miejskiej infrastruktury" - zachwala inwestycję deweloper. Nie ma jednak żadnej informacji, że osiedle zlokalizowane jest niemal na rogatkach Warszawy.