Wraz z nadejściem spowolnienia zamilkły działy PR wielu firm, a większość wież stoi, ale na papierze. Osoby, które szukają mieszkań z widokiem na panoramę miasta, nie muszą jednak czekać z założonymi rękami. Okazuje się, że w Warszawie można znaleźć ok. 200 mieszkań położonych powyżej 11. piętra. Trzeba jednak przyznać, że wieżowców z prawdziwego zdarzenia w ofercie deweloperów jest jak na lekarstwo, a gros lokali usytuowanych jest w budynkach niezbyt wysokich.

Strzeliste bloki

Większość mieszkań, z których można podziwiać panoramę Warszawy, znajduje się po prostu w wysokich blokach, które stanowią zazwyczaj dominanty w kompleksach mieszkaniowych. Trudno mówić tutaj o wieżowcach, ale widoki z ich ostatnich pięter nie powinny być do pogardzenia dla miłośników przestrzeni za oknem.

Utarło się przekonanie, że wysoka zabudowa jest właściwa przede wszystkim dla centrum miast. Zasada ta nie obowiązuje jednak w Warszawie, w której wysokie bloki rozproszone są niemal po całym mieście. Z wysokości kilkunastu pięter można spoglądać na okolice nie tylko w centralnej części stolicy, ale również w tak odległych dzielnicach, jak Ursus, Białołęka, a nawet Wawer, nie wspominając już o Ursynowie, Bemowie czy Bielanach. W większości przypadków są to jednak budynki z minionej epoki, a standard znajdujących się w nich mieszkań pozostawia nierzadko wiele do życzenia. Rozproszenie wysokiej zabudowy skrzętnie wykorzystują jednak deweloperzy przy planowaniu nowych inwestycji. Nie powinno więc dziwić, że wysoko usytuowane mieszkania z pierwszej ręki znaleźć można w wielu dzielnicach.

Na prawym brzegu taniej

Na rynku nieruchomości funkcjonuje przekonanie, że lokale w wieżowcach kosztują więcej niż mieszkania w niższych budynkach. Jeśli mamy na myśli kilkudziesięciopiętrowe wieże w centrum, zasada ta świetnie się sprawdza. Budowa wysokościowców jest ze względów technologicznych droższa. Śródmiejskie grunty nie należą też do najtańszych. To wszystko ma swoje odbicie w stawkach za metr.


Gdy jednak mówimy o obecnej ofercie warszawskich deweloperów, sytuacja nie jest tak klarowna. Ze względu na dość ograniczoną wysokość budynków koszty budowy nie generują rażąco wyższych cen. Te zależą zazwyczaj od lokalizacji budynku.

Miłośnik widoku po horyzont, który jednak nie chce wydać fortuny na wymarzone lokum, powinien rozejrzeć się po wschodniej stronie Wisły. Ceny lokali w wysokich budynkach nie odbiegają tam znacząco od przeciętnych stawek za mieszkania w niższych blokach. Wykładając 7,5 – 8,5 tys. zł za 1 mkw. (takie są przeciętne stawki w tej części miasta), można nawet nieco kaprysić. Niespełna 400 tys. zł powinno wystarczyć na zakup ok. 50-metrowego lokum na 16. piętrze w bloku Praga Tower na Pradze-Północ. Podobne stawki obowiązują w inwestycji Wilga VII na Gocławiu. Tam jednak jest większy wybór mieszkań. Za nieco ponad 800 tys. zł można zakupić przestronne, ponad 100-metrowe mieszkanie na 14. piętrze. Nieco drożej jest na osiedlach Saska oraz Przy Promenadzie, gdzie za lokale na ostatnich piętrach deweloperzy liczą nawet po 9 tys. zł za 1 mkw.

Nie zawsze kokosy

Takie stawki są bardziej charakterystyczne dla lewobrzeżnej części miasta, choć nawet tam zdarzają się inwestycje, w których 1 mkw. kosztuje mniej niż na Gocławiu. Lokum z niezłym widokiem, ale taniej niż na Gocławiu, kupić można na Bemowie, a nawet Ursynowie, który słynie z wysokich cen. Około 7,5 tys. zł za 1 mkw. zapłacić trzeba za 87-metrowe lokum na 11. piętrze w ukończonej inwestycji przy Człuchowskiej na Bemowie. Z kolei od 7,7 do 8 tys. zł za 1 mkw. przyjdzie wydać za ok. 70-metrowe mieszkanie w budowanym osiedlu przy ul. Lanciego na Natolinie.

Nawet na Mokotowie można zapłacić mniej za 1 mkw. niż na Pradze-Południe. Mieszkania na 11. i 12. piętrze w nowych blokach przy ul. Woronicza wycenione zostały od 8,7 tys. zł za mkw. Górny pułap cenowy nie pozostawia jednak złudzeń co do tego, z jaką dzielnicą mamy do czynienia. W tym samym projekcie trafić można również na mieszkania z widokiem za ponad 13 tys. zł za 1 mkw. Podobną rozpiętość cenową spotkamy w ukończonej inwestycji przy ul. Skierniewickiej na Woli. Mieszkania na piętrach od 11. do 17. deweloper wycenił od 9,1 do 12 tys. zł za 1 mkw. Bardziej zwarte stawki spotkamy w projekcie Apartamenty Ochota powstającym przy ul. Bohaterów Września. Lokale położone na piętrach od 11. do 15. kosztują tam od 9,2 do 10,5 tys. zł za 1 mkw.


W centrum płać

Jeśli stać nas na wydatek co najmniej 10 tys. zł za 1 mkw., można pomyśleć o zakupie lokum w centrum. Tym samym wkraczamy do pierwszej ligi stołecznego budownictwa wysokościowego, choć aktualna oferta jest nader skromna. Najmniej przyjdzie zapłacić za mieszkanie w budynku Trio przy ul. Stawki. Metr kwadratowy w tym 16-piętrowym apartamentowcu wyceniany jest od ok. 10 do 16,8 tys. zł. Większość mieszkań w wysokościowcach kosztuje jednak przynajmniej kilkanaście tys. zł za mkw. Zdarzają się też stawki przekraczające 25 tys. zł za metr. Raczej dla krezusów przeznaczone są lokale w 22-piętrowych wieżach Platinum Towers przy Grzybowskiej lub w 16-piętrowym projekcie Apartamenty Grzybowska, który powstał na działce po dawnej siedzibie PSL.

Perypetie z żaglem

Ci, którzy chcą zamieszkać nieco wyżej niż na 20. piętrze, będą się musieli uzbroić w cierpliwość. Przed 2012 rokiem jest to raczej nierealne. Duże nadzieje budziła budowa Złotej 44, pierwszego warszawskiego wieżowca ze światowej ekstraklasy. Prace budowlane przy tym 190-metrowym drapaczu chmur utknęły jednak w miejscu. Od ponad roku przy Złotych Tarasach straszy 17-piętrowy szkieletor. Pierwotną przyczyną wstrzymania prac były poważne problemy finansowe firmy Orco, która jest deweloperem wieżowca zaprojektowanego ręką Daniela Libeskinda. Gdy Orco zajęte było wydostawaniem się z finansowego dołka, los budowy na wiele miesięcy przypieczętował wojewódzki sąd administracyjny, który zakwestionował prawomocność pozwolenia na budowę wieży.

Gdy deweloper zrobił porządki w swoich finansach, był gotów wznowić budowę. Bez prawomocnego pozwolenia jest to jednak niemożliwe. Firma, walcząc z protestującymi przeciw budowie sąsiadami, ima się różnych sposobów, ale jak na razie nawet tak wysoki budynek jest niewidoczny spod góry odwołań i zażaleń. Losy budynku są teraz w rękach wojewody. Wątpliwe jest jednak to, żeby nawet po korzystnej dla dewelopera decyzji ustały protesty przeciwko tej budowie.


Kameleon ruszył

Mimo że o sprawie budynku przy Złotej zrobiło się głośno, uwagę miłośników wieżowców przyciąga ostatnio inny budynek. Kilkaset metrów od szklanego żagla rozpoczęły się niedawno prace przy budowie 160-metrowego wieżowca. Budynek będzie zlokalizowany przy ul. Twardej 2/4 w bezpośrednim sąsiedztwie placu Grzybowskiego, w odległości około 500 m od Pałacu Kultury i Nauki. Deweloperem przedsięwzięcia jest firma Hines, a architektem Helmut Jahn, właściciel chicagowskiej pracowni Murphy/Jahn. Planowana 160-metrowa wieża będzie zamykała perspektywę ulicy Emilii Plater u styku z ulicą Twardą.

W budynku znajdą się apartamenty o powierzchniach od 52 do 350 mkw. Na parterze od strony ulicy Twardej zlokalizowane zostaną powierzchnie handlowo-usługowe. W części podziemnej planowany jest parking na 299 samochodów. Oryginalności budynkowi nada na zewnątrz elewacja, na której znajdzie się szkło o różnym wyglądzie, jasne lub przyciemniane. Dodatkowy efekt otrzymany zostanie przez dodanie ruchomych elementów elewacji i specyficznym materiałom, dzięki którym budynek będzie zmieniał kolor zależnie od pory dnia i roku.

Amatorzy mieszkań w chmurach powinni się jednak uzbroić w cierpliwość. Mieszkań w tym budynku nie można jeszcze kupić. Deweloper milczy też w sprawie cen apartamentów. Zapewnia jednak, że będą one pozytywnym zaskoczeniem dla nabywców. Mimo takich zapowiedzi spodziewać się jednak należy, że do zakupu lokalu z widokiem na ścisłe centrum potrzebny będzie bardzo gruby portfel.