Orco, deweloper wieżowca wznoszonego przy Złotej 44, oczekuje na możliwość wznowienia budowy swojego flagowego projektu. Losy inwestycji spoczywają teraz w rękach sędziów. Niemal równo rok temu na budowie apartamentowca zdemontowany został ostatni żuraw.

Przestój na budowie deweloper przedstawiał jako rezultat decyzji zespołu zarządzającego projektem (w skład którego wchodzi generalny wykonawca – firma Besix, podwykonawcy, pracownicy Orco) mającą na celu zabezpieczenie prac już zrealizowanych.

Sytuacja była jednak o wiele bardziej skomplikowana. Wraz z nadejściem światowego kryzysu Orco Group zaczęło borykać się z problemami finansowymi.

Złapać oddech

W marcu 2009 roku zarząd Orco Group postanowił złożyć do paryskiego sądu wniosek o wszczęcie postępowania ochronnego w celu przyspieszenia restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstwa. Poszukiwania nowych środków finansowania zajęły spółce kilkanaście miesięcy. Dopiero wiosną tego roku Orco udało się podwyższyć kapitał i wdrożyć plan naprawczy. Te kroki miały przybliżyć spółkę do jak najszybszego uruchomienia projektów w Europie Środkowej, w tym wieżowca przy Złotej 44 w Warszawie.

Wznowienie budowy apartamentowca stawało się coraz bardziej prawdopodobne z jeszcze jednego powodu. Deweloperowi udało się porozumieć z bankiem w sprawie ponownego rozpoczęcia finansowania tego projektu. Zgoda na uruchomienie funduszy jest jednak warunkowa i uzależniona od tego, czy inwestor będzie dysponował prawomocnym pozwoleniem na budowę. Podczas gdy budowa wieży stanęła na poziomie 17 kondygnacji, a Orco borykało się z problemami finansowymi, sąsiadom, którzy protestują przeciwko tej inwestycji, udało się skutecznie podważyć w wojewódzkim sądzie administracyjnym (WSA) prawomocność pozwolenia na budowę gmachu.

Lata protestów

Pierwsze informacje na temat budowy wieżowca przy Złotej ujrzały światło dzienne w 2005 r. Realizacja inwestycji, mimo że miała przychylność ze strony urzędników ratusza dwóch ostatnich kadencji, ciągle szła jak po grudzie. Problemem okazało się uzyskanie prawomocnych decyzji administracyjnych na budowę tego gmachu. Przeciwko budowie zaczęli protestować mieszkańcy budynków przy ul. E. Plater 47 i Siennej 41. Ich zdaniem wieżowiec zaprojektowany za blisko przesłoniłby światło słoneczne. Kontrowersje budziło też umieszczenie garaży na kilku najniższych kondygnacjach budynku.

Korowód protestów i odwołań rozpoczął się już na etapie sporządzania przez inwestora tzw. raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko. Po bojach dewelopera z protestującymi inwestor znalazł sposób, aby uporać się z tym problemem. Raport środowiskowy jest wymagany, jeżeli w inwestycji przewidziano co najmniej 300 miejsc garażowych. Deweloper we wniosku o udzielenie pozwolenia na budowę wskazał 288 miejsc parkingowych. Ratusz pozwolenie wydał i rozpoczęła się budowa. Nie zakończyły się jednak odwołania. Protestujący wskazywali wiele naruszeń przepisów postępowania oraz prawa budowlanego.

Pod koniec lipca ubiegłego roku protestującym przeciwko budowie Złotej 44 udało się uzyskać w WSA orzeczenie skutkujące cofnięciem pozwolenia na budowę. WSA uznał, że organ wydający pozwolenie na budowę nie uwzględnił wszystkich miejsc parkingowych przynależnych budynkowi, organy udzielające pozwolenia na budowę nie otrzymały właściwej dokumentacji, a postanowienia o udzieleniu zgody na odstępstwa od warunków techniczno-budowlanych zapadły z naruszeniem prawa.

Deweloper nie ustąpił i odwołał się do Najwyższego Sądu Administracyjnego, argumentując, że stanowisko WSA jest niesłuszne i oparte na błędnej ocenie zarówno stanu faktycznego, jak i prawnego, a wszystkie trzy zarzuty są pozbawione podstaw. Po której stronie jest racja, dowiemy się najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu.

Decyzja za tydzień

Na 24 czerwca wyznaczona została rozprawa przed NSA w tej sprawie. Gdyby orzeczenie było po myśli dewelopera, ten zapewnia, że jest w stanie w ciągu kilku, kilkunastu tygodni wznowić prace budowlane. NSA może jednak odesłać sprawę do ponownego rozpatrzenia w niższej instancji. W takim przypadku spór między deweloperem a protestującymi pozostanie nierozstrzygnięty jeszcze przez wiele miesięcy.