Kwiecień był miesiącem kilku rekordów. Poza wspomnianą tendencją wzrostową w krótkim okresie odnotowano także inne zmiany. Średnia stawka ofertowa za 1 mkw. mieszkania w Warszawie wynosiła 8415 zł. To najwyższy poziom od marca ubiegłego roku.

Wywoławcze rosną

Przez ostatnie dwanaście miesięcy wartość ta ani razu nie przekroczyła 8,4 tys. zł. W ujęciu rocznym daje to wzrost o 1,4 proc. Potencjalny sprzedający zarobił zatem na 1 mkw. średnio 115 zł, gdyż w kwietniu 2009 r. cena za 1 mkw. wynosiła równo 8,3 tys. zł. Podobne trendy możemy zauważyć w pozostałych polskich aglomeracjach.

"W porównaniu z kwietniem 2009 jedynie w Gdańsku i Gdyni średnie ceny mieszkań na rynku wtórnym są obecnie niższe" - podkreślają eksperci z Szybko.pl i Ekspandera. Spadki wyniosły tam odpowiednio 1 i 3,2 proc. Jeśli chodzi o grupę miast, gdzie ceny kształtują się powyżej 5 tys. zł z 1 mkw. (Wrocław, Poznań, Kraków, Warszaw, oraz Sopot) to poza dwójką wymienioną na początku wszystkie miasta dwanaście miesięcy zakończyły wzrostami.

Warszawa na tym tle uplasowała się na czwartym miejscu, po Sopocie, gdzie sprzedający żądają o ponad 400 złotych więcej niż przed rokiem (4,3 proc.), Krakowie – 240 zł więcej za każdy mkw. (3,5 proc.) oraz Wrocławiu – wzrost o 160 zł, co daje 2,5 proc. Warto jednak pamiętać, że wciąż daleko do czasów sprzed kryzysu, kiedy to sprzedający żądali w Warszawie 8850 zł za 1 mkw. (kwiecień 2008). Analitycy są jednak dobrej myśli.

Brak podwyżek w oprocentowaniu kredytów, intensyfikacja akcji kredytowej banków, wzrost dostępności kredytów w programie „Rodzina na swoim”, optymistyczne prognozy dla polskiej gospodarki i pozytywne nastroje Polaków – to główne powody, które przyczynią się w najbliższych miesiącach do ożywienia rynku nieruchomości oraz wzrostu popytu.

A co za tym idzie dalszych niewielkich wzrostów średnich cen rzędu dziesiątych procent do maksymalnie 1 – 2 proc. miesięcznie – prognozują specjaliści.

Najtańsza płyta

W raporcie przedstawiono także analizę struktury cen ze względu na technologię budowy. W stolicy niemal co trzecie (36 proc.) mieszkanie zlokalizowane jest w blokach z tzw. wielkiej płyty. Technologia ta była wykorzystywana w polskim budownictwie przez trzydzieści lat, jednak budynki zazwyczaj mają do zaoferowania jedynie dobrą lokalizację.

Analiza struktury ofert zamieszczonych w serwisie www.szybko.pl wskazuje, że jest to średni wynik. Dla porównania we Wrocławiu gdzie ten poziom jest najniższy, odsetek lokali w blokach rodem z PRL-u wynosi 25 proc. Na drugim biegunie jest Gdańsk – 41 proc. Na rynku najwięcej, bo 56 proc. jest obecnie lokali w budynkach z cegły.

Nie najlepiej zaś wygląda sytuacja w Warszawie, jeśli chodzi o dostępność kamienic wybudowanych przed 1945 r. Jedynie 7 proc. ofert to nieruchomości tego typu. W Krakowie, Gdańsku czy Wrocławiu odsetek ten jest dwa razy wyższy. Należy jednak pamiętać, że w trakcie II wojny światowej stolica została niemal całkowicie zburzona. Lokum w starej kamienicy to wydatek rzędu 9880 zł. Ponad 1 tys. zł zaoszczędzić możemy, decydując się na nieruchomość w budynku z cegły, tutaj średnia ofertowa cena wynosi 8,8 tys. zł. Za mieszkanie w bloku z wielkiej płyty sprzedający żądają tysiąc mniej. Koszt 1 mkw. w tej technologii to średnio 7,9 tys. zł.

Dużo nowych

Przyglądając się wynikom raportu, należy zauważyć, że na średnie ceny wywoławcze znaczny wpływ mają mieszkania oddane w ostatnich latach. Duża część z nich kupowana była w celach inwestycyjnych i teraz sukcesywnie wystawiane są one na sprzedaż. Ich ceny wywoławcze porównywalne są natomiast ze stawkami, których żądają sprzedający za lokale w przedwojennych kamienicach. Potencjalni kupujący mocno trzymają się jednak za kieszeń i nie są w stanie zaakceptować zawyżonych stawek. Świadczy o tym chociażby fakt, że już kilkanaście procent mieszkań wystawionych na sprzedaż na rynku wtórnym czeka na kupca ponad 200 dni.