Podobny stan utrzymuje się od sierpnia 2009 roku, kiedy to musieliśmy zapłacić 8260 zł za 1 mkw. Od tego czasu najwyższy pułap cenowy w stolicy wyniósł 8270 zł, odnotowano to w grudniu ubiegłego roku. Najmniej za 1 mkw. płaciliśmy w październiku (8230 zł).

Większe zmiany

Co ciekawe, sytuacji w innych miastach nie cechuje marazm. Wahania cen wynoszą tu nawet kilka procent, a w liczbach bezwzględnych są to blisko 100-złotowe zmiany. Na przykład w porównaniu ze styczniem ubiegłego roku średnia cena 1 mkw. we Wrocławiu wzrosła o 2,9 proc., 2,1 proc. zyskał Sopot, a 1,6 proc Gdynia. W grupie aglomeracji, w których mieszkania straciły na wartości, oprócz Warszawy, znalazły się Kraków i Gdańsk (spadek o 1 proc. do 6120 zł).

- Trend stałego, aczkolwiek nieznacznego wzrostu cen z miesiąca na miesiąc najprawdopodobniej się utrzyma, co oznacza, że w perspektywie kilku miesięcy we wszystkich miastach średnie ceny ofertowe będą wyższe niż w 2009 roku - prognozują analitycy Szybko.pl i Expandera.

Takie wnioski mogą płynąć z wyliczeń określających tendencje dla całego rynku.

- Wskaźnik zmiany średniej ceny dla wszystkich 7 miast po raz kolejny jest dodatni, wynosi 0,8 proc. i jest dwukrotnie wyższy niż w styczniu - możemy przeczytać w raporcie.

Zazwyczaj taniej

Biorąc jednak pod uwagę ujęcie roczne, właściciele mieszkań wciąż są pod kreską. Najwięcej, bo aż 6 proc., straciły osoby, które mają mieszkanie w Gdyni. Drugie miejsce w tym rankingu zajmuje Warszawa ze średnim spadkiem o 3,1 proc. Niewiele lepiej było w Gdańsku (-2,9 proc.) oraz w Poznaniu (-2,2 proc.). Zadowoleni zaś mogą być ci, którzy w lutym ubiegłego roku kupili mieszkanie w Sopocie. Cena ich nieruchomości wzrosła aż o 4 proc. Jak wynika z raportu, zarobili 390 zł na 1 mkw.

Małe w cenie

Eksperci z Szybko.pl i Expandera przeanalizowali także strukturę rynku. Wnioski mogą być zaskakujące.

Czytaj dalej >>>


- Mimo spadku średnich cen nieruchomości wbrew pozorom na lokalnych rynkach nie przybyło mieszkań w najniższych przedziałach cenowych - uważają specjaliści. W Warszawie lokum z najniższego przedziału cenowego, czyli do 6 tys. za 1 mkw., w lutym ubiegłego roku stanowiły około 1 proc. oferty, teraz jest to zaledwie 0,3 proc. W Krakowie odsetek ten zmalał niemal od połowę. W ubiegłym roku było to blisko co czwarte mieszkanie, obecnie raptem 13,6 proc. Jeszcze większą różnicę widać we Wrocławiu, gdzie w lutym 2009 roku 29 proc. właścicieli żądało za swoje lokum poniżej 6 tys. Teraz udział ten spadł do 8 proc. Autorzy raportu twierdzą, że jest to kolejny sygnał potwierdzający zahamowanie spadków cen. Patrząc z innej strony na to zjawisko, można dojść do przekonania, że to właśnie najmniejsze, a zarazem najtańsze mieszkania znajdowały nabywców w czasach przykręconej śruby kredytowej. Kupującym brakowało po prostu zdolności kredytowej na zakup większych lokali.

Więcej nowych

Zdaniem autorów raportu właściciele coraz rzadziej decydują się na znaczne obniżki, licząc na wzrost popytu na mieszkania. Drugim czynnikiem, który może mieć wpływ na takie zmiany, jest jakość oferowanych mieszkań. Systematycznie topnieje odsetek mieszkań pochodzących z minionej epoki oraz w złym stanie, które nadają się do generalnego remontu. Coraz więcej znajdziemy tych budowanych w ostatnich dwóch dekadach (stanowią one odpowiednio 30,5 proc. i 15,7 proc. wszystkich ofert).