Trochę roślin we wnętrzu może zmienić nasze samopoczucie i pomóc w miarę bezboleśnie przejść przez niemal pół roku złej pogody, jaka nas w najbliższej przyszłości czeka.

Tak jak na zdjęciu obok może wyglądać nasz zimowy ogród, który zapewni nam namiastkę zielonej enklawy o każdej porze roku. Bez konieczności podróżowania do ciepłych krajów.

Funkcjonalna zieleń

Ogród zimowy może spełniać dodatkowo kilka funkcji. Czasami jest przedłużeniem salonu, niektórzy urządzają w nim pracownię czy bibliotekę, inni mają tam jadalnię. Kształtów, pomysłów na aranżację i rodzaj uprawianych w nim roślin jest tyle, ile pracowni realizujących tego typu projekty. Przede wszystkim warto zastanowić się, na którą stroną świata będzie wyeksponowany nasz ogród. Południe jest najcieplejsze i najłatwiej hodować wtedy rośliny. Wadą jest jednak to, że pomieszczenie może się bardzo nagrzać.

Temperatura w przeszklonym ogrodzie może przekroczyć nawet 50 stopni Celsjusza. Na północy z kolei jest dość chłodno, a rozproszone światło stwarza idealne warunki dla urządzenia jadalni lub pracowni. Jednak zimą musimy przygotować się na intensywne grzanie. Umiarkowany klimat osiągniemy, kiedy ulokujemy pomieszczenia po stronie wschodniej lub zachodniej. Możemy mieć wtedy pewność, że w ogrodzie nie będzie zbyt gorąco ani za zimno.

Fantazyjne ściany

Nie każdy jednak dysponuje miejscem i budżetem, które pozwolą urządzić takie pomieszczenie. Projektanci i architekci już od dawna prześcigają się w pomysłach na niebanalne wykorzystanie zieleni. Coraz częściej pojawiają się tzw. ogrody wertykalne, czyli żywe ściany. Zajmują mało miejsca, gdyż rosną pionowo na ścianie. Ponadto nie są skomplikowane w budowie – potrzeba jedynie aluminiowej ramy, warstwy PCV oraz specjalnego filcu. Oprócz pięknej formy mają oczywiście i inne walory. Świetnie tłumią hałas i filtrują powietrze. Odpowiednio dotleniają każde pomieszczenie i wchłaniają dwutlenek węgla. Ponadto pionowe ogrody korzystnie wpływają na naszą psychikę.

W inny sposób rośliny we wnętrzu wykorzystał Japończyk Kazutoyo Yamamoto. Projektant ozdobił jeden z rodzimych salonów piękności winoroślami. Nie zrobił tego jednak w standardowy sposób, a podzielił wnętrze żywymi przepierzeniami i ozdobił je zielonym sufitem. Ustawione w rzędzie stanowiska do zabiegów kosmetycznych zyskały bardziej intymny charakter poprzez oddzielenie ich od siebie wiszącymi roślinami tworzącymi rodzaj parawanów. Miejsce, gdzie stoją umywalki do mycia włosów, zyskało wiszący sufit.

Poczekalnia natomiast została wzbogacona o dwa duże drzewa, które w połączeniu z drewnianymi meblami świetnie dopełniają się nawzajem.

A może mech?

Jak wpuścić rośliny do łazienki, podpowiada inny projektant Makoto Azuma. Japończyk na specjalnej macie posadził kilka gatunków mchów, tworząc z nich zielony dywan. Time of Moss – tak został nazwany ten projekt – który doskonale sprawdzi się w pomieszczeniach o zwiększonej wilgotności. Mchy bowiem chłoną wilgoć całą swoją powierzchnią. Ponadto są bardzo wytrzymałe i nawet jeśli przez jakiś czas nie dostają odpowiedniej ilości wody, kilka kropel przywraca je ponownie do życia.